Czy do walki z ociepleniem klimatu wystarczą staw, woda morska i trochę słońca? Naukowcy z Brilliant Planet wpadli na pomysł jak stosunkowo niskim kosztem można hamować wzrost średnich temperatur na Ziemi.

Najnowsze raporty IPCC (Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu) mówią, że sytuacja klimatyczna jest bardzo poważna. Dawno przekroczyliśmy moment, kiedy ograniczenie emisji gazów cieplarnianych pozwoliłoby zahamować wzrost temperatur. Przez ostatnie dziesięciolecia naukowcy bezustannie wskazywali na powagę sytuacji, a przemysł na całym świecie dostarczał do atmosfery tyle dwutlenku węgla, że nawet gdybyśmy teraz przestali emitować CO2 do atmosfery, temperatury nadal by rosły. Dziś nie wystarczy minimalizowanie emisji gazów do atmosfery, konieczne jest również aktywne usuwanie z niej dwutlenku węgla.

Wszystkie ręce na pokład

Do walki z ociepleniem klimatu przyda się każda para rąk i wszystkie dostępne metody. Naukowcy od lat pracują nad urządzeniami, które mogą usuwać CO2 z atmosfery. Od kilku miesięcy w Islandii, przy geotermalnej elektrowni Hellisheiði, działa Orca, czyli największa na świecie instalacja pochłaniająca dwutlenek węgla. Tymczasem naukowcy z Brilliant Planet, firmy opisanej niedawno na portalu TechCrunch, postanowili wykorzystać do walki z ociepleniem klimatu glony. Wszystko wskazuje, że udało im się stworzyć stosunkowo tani skuteczny sposób usuwania dwutlenku węgla z atmosfery. Metoda ma być zaskakująco tania, bo utylizacja tony CO2 z atmosfery ma kosztować poniżej 50 dolarów.

Hodowla glonów

Na niezamieszkałych terenach marokańskiego wybrzeża naukowcy stworzyli na powierzchni 3 ha testowe stawy, do których dostarczają wodę z oceanu. W stawach odtwarzane są idealne warunki dla rozwoju olbrzymich ilości mikroglonów. Glony wystawione bezpośrednio na światło słoneczne pochłaniają dwutlenek węgla w procesie fotosyntezy, a przy okazji skutecznie odkwaszają wodę z oceanu.

Bez energii ani rusz

Przez ostatnie cztery lata naukowcy pracowali nad optymalizacją energetyczną projektu. Bez energii się nie obejdzie, bo wodę z oceanu należy podnieść na odpowiednią wysokość, aby dostarczyć ją do stawów, którymi stopniowo przepływając ze stawu do stawu, będzie spływała z powrotem do oceanu. Niezbędne zatem jest wykorzystanie pomp. Warto jednak zauważyć, że w całym procesie wykorzystywana jest jedynie woda z oceanu i nie ma potrzeby korzystania z wody słodkiej.

Bardzo dobra skuteczność

Badacze przekonują, że przeliczając na jednostkę powierzchni, mikroglony pochłaniają nawet 30 razy więcej dwutlenku węgla niż lasy deszczowe. Pozytywnym skutkiem ubocznym całego procesu jest obniżenie poziomu zakwaszenia wód przybrzeżnych. Woda wracająca ze stawów z powrotem do oceanu jest na tyle odkwaszona, że każdy metr sześcienny takiej wody obniża zakwaszenie pięciu metrów sześciennych wody morskiej do poziomu sprzed ery przemysłowej.

Na większą skalę

Teraz naukowcy muszą się skupić na zwiększeniu skali przedsięwzięcia. Kolejnym etapem rozwoju będzie budowa nowego, dziesięciokrotnie większego systemu stawów do hodowli mikroglonów. Oby udało się jak najszybciej, ponieważ jak mówi raport IPCC (nawet jeżeli nie chcemy tego zauważać na co dzień), czasu na ratowanie przyrody ubywa nam w zastraszającym tempie.

Czytaj więcej

Skomentuj