Komisja Europejska zaproponowała włączenie spalarni odpadów do systemu EU ETS. Warto od razu powiedzieć wprost: ta dyskusja nie dotyczy wyłącznie klimatu. Dotyczy również konkurencyjności, bezpieczeństwa zagospodarowania odpadów i przyszłości inwestycji w gospodarce odpadami.
Europa stoi w obliczu drastycznego kryzysu surowcowego, będąc niemal całkowicie uzależnioną od dostaw metali ziem rzadkich z Azji. Wejście w życie unijnego rozporządzenia CRMA (Critical Raw Materials Act) nakłada na kraje członkowskie obowiązek pozyskiwania co najmniej 25 proc. strategicznych materiałów z recyklingu do 2030 roku. Dla polskiego sektora gospodarki odpadami to rewolucyjny impuls. Czy odzysk litu, kobaltu czy neodymu ze zużytych baterii, elektroniki oraz paneli fotowoltaicznych stanie się kluczowym filarem bezpieczeństwa narodowego i jedyną drogą do uniezależnienia unijnego przemysłu od zagranicznego importu?
Jeszcze kilka miesięcy temu wielu producentów recyklatów z tworzyw sztucznych w Europie zmagało się z nadmiarem niesprzedanych surowców. Magazyny były pełne, moce produkcyjne niewykorzystane, a część przedsiębiorstw ograniczała działalność lub całkowicie znikała z rynku. Tymczasem impuls do poprawy sytuacji nie przyszedł ani z nowych regulacji, ani z programów wsparcia. Przyniosła go geopolityka – szkoda jedynie, że kosztem ludzkiej tragedii.
Czy to będzie punkt zwrotny dla polskiego rynku biometanu? Takie pytanie nasuwa się samo po tym, jak MKiŚ zadecydowało o wyłączeniu przepisów dotyczących energetyki wiatrowej z ustawy o OZE. Ten dokument wprowadza za to system aukcyjny dla biometanu, który powinien uruchomić duże wsparcie dla przyszłych inwestorów.
Gdyby w styczniu 2026 r. ktoś powiedział recyklerom, że wreszcie będą mogli zacząć opróżniać przepełnione magazyny, ci pewnie spojrzeliby na tę osobę z niedowierzaniem. Tymczasem na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy wojna na Bliskim Wschodzie przyniosła oddech branży, od kilku lat mierzącej się z głębokim kryzysem.










