Podjęto decyzję o odstrzale podkarpackich wilków, bo stanowiły zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców gminy Brzozów, chodziło też o ochronę “czystości” gatunku – tak generalny dyrektor ochrony środowiska odpowiedział na zapytanie posłanki KO o odstrzał wilków.

Pytanie w tej sprawie do generalnego dyrektora ochrony środowiska Andrzeja Szwedy-Lewandowskiego skierowała szefowa parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt Katarzyna Piekarska (KO). Posłanka chciała wiedzieć, co było podstawą zgody, jakiej Szweda-Lewandowski udzielił na odstrzał trzech wilków.

Chodziło m.in. o wilki, które w marcu w lesie na pograniczu Brzozowa w woj. podkarpackim zaatakowały dwóch pilarzy. Mężczyźni przez kilkanaście minut bronili się piłami spalinowymi przed zwierzętami. W efekcie zdecydowano o odstrzale trzech najbardziej agresywnych osobników, po uzyskaniu zgody generalnego dyrektora ochrony środowiska, wilk jest bowiem gatunkiem chronionym.

Generalny dyrektor podkreślił w piśmie do Piekarskiej, że podstawą wydania jego decyzji był wniosek burmistrza Brzozowa w woj. podkarpackim Szymona Stapińskiego, “złożony drogą telefoniczną w dniu 4 marca br. około g. 11:00”.

Na wniosek burmistrza

“Wniosek ten był motywowany potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom gminy. Przedmiotowe wilki były widywane przez mieszkańców (m.in. między Brzozowem a Zmiennicą) i nie obawiały się ludzi, a we wsi Przysietnica zagryzły 8 psów” – napisał Szweda-Lewandowski.

Przypomniał, że 1 marca br. doszło do niebezpiecznego incydentu z udziałem wilków w stosunku do pilarzy w lesie, szeroko opisywanego w mediach. “Po rozpatrzeniu wniosku, działając z upoważnienia Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, zezwolono Burmistrzowi Brzozowa na dokonanie wnioskowanej czynności” – zaznaczył.

“Incydent z pilarzami był nagłośnionym medialnie bezpośrednim incydentem z udziałem przedmiotowych wilków, ale zarówno burmistrz jak i nadleśniczy potwierdzali, że ostatnio dochodzi do coraz częstszych przypadków spotykania wilków przez ludzi w pobliżu zabudowań, zagryzania psów domowych czy zwierzyny leśnej w pobliżu domów mieszkalnych” – zaznaczył Szweda-Lewandowski.

Jak dodał, pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie przeprowadzili wizję na miejscu zdarzenia i “uprawdopodobnili wersję przekazaną przez pilarzy, że wilki zbliżyły się do nich na odległość kilku metrów, a bliski kontakt trwał dłuższy czas”.

“Realna groźba ataku”

“To nietypowe zachowanie wilków mogło świadczyć, że istnieje realna groźba ataku na ludzi. Pracownicy RDOŚ znaleźli tropy wilków, została z tego sporządzona dokumentacja zdjęciowa” – napisał Szweda-Lewandowski. “Co więcej, w trakcie wizji terenowej również pojawiły się wilki w bliskiej odległości od zgromadzonych osób (pracownicy RDOŚ, leśnicy, telewizja) i były to te same osobniki, które wcześniej widzieli pilarze” – dodał.

Szweda-Lewandowski zwrócił uwagę, że zgoda na odstrzał dotyczyła najbardziej agresywnych osobników, ale jeśli po ich odstrzeleniu niepokojące zachowania wilków by ustały, od dalszego odstrzału miano odstąpić.

“Nałożenie tych warunków w decyzji miało na celu zminimalizowanie ryzyka wyeliminowania innych osobników, zamiast tych problematycznych. Z kolei ostatni warunek miał na celu maksymalne ograniczenie liczby wyeliminowanych wilków, jeśli po odstrzale pierwszego czy drugiego, sytuacja uspokoiłaby się na tyle, że nie byłoby potrzeby eliminować kolejnych. Tak też się stało, po odstrzale dwóch wilków nie podjęto działań zmierzających do odstrzału trzeciego osobnika. Wilk ten nie był już widywany w okolicy siedzib ludzkich” – podkreślił.

Według informacji generalnego dyrektora szacuje się, iż na koniec 2019 roku w Polsce żyły 3222 osobniki wilka, z czego najwięcej, bo 1080, na terenie województwa podkarpackiego.

Odpowiadając na pytanie posłanki o możliwość odłowienia wilków zamiast ich zabijania Szweda-Lewandowski podkreślił, że “nie jest możliwe ani organizacyjnie, ani finansowo, wyłapywanie i badanie każdego problematycznego wilka w Polsce, ponieważ tych zgłoszeń jest bardzo dużo”. “Takie działania mogłyby być racjonalne w przypadku populacji silnie zagrożonej, ale populacja licząca ponad 3000 osobników, jedna z największych w Europie, w dodatku objęta ochroną ścisłą, populacją silnie zagrożoną nie jest” – dodał.

“Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na inny problem, a mianowicie hybrydyzację wilka z psem domowym. Wilki mogą krzyżować się z psami domowymi, najczęściej z bezpańskimi, wałęsającymi się osobnikami, przy czym ich potomstwo jest również płodne. Stanowi to duże zagrożenie dla +czystości+ wilka jako gatunku, dlatego ich eliminacja ze środowiska jest pożądana z puntu widzenia ochrony przyrody” – zaznaczył.

Katarzyna Piekarska powiedziała PAP, że na pewno wystąpi jeszcze z dodatkowymi pytaniami do dyrektora generalnego ochrony środowiska, będzie też oczekiwać pisemnego protokołu odstrzału w Brzozowie. Zwróciła zarazem uwagę, że problemy organizacyjne nie powinny być głównym argumentem przeciw odławianiu wilków, a strzelanie do nich powinno być absolutną ostatecznością.

Według posłanki należałoby się zająć edukacją rolników, jak mogą skutecznie odstraszać wilki, by nie zbliżały się do ludzkich siedzib. Bezwzględnie też, zdaniem Piekarskiej, należy zakazać nęcenia pokarmem zwierząt przez turystów, chcących zrobić im zdjęcie.

“Cieszy mnie, że rząd zajął się już tą kwestią” – powiedziała posłanka. “By uniknąć pojawiania się tzw. hybryd, rzeczywiście bardzo groźnych, należy zaś lepiej się zająć bezdomnością psów” – podkreśliła szefowa parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt.

Jej zdaniem jednak potrzebna byłaby generalna debata o sytuacji wilka w Polsce.

Czytaj więcej

Skomentuj