




Spore zainteresowanie w ostatnich dniach wywołała propozycja Ministerstwa Energii odnośnie legislacyjnego wsparcia dla energii pozyskiwanej z odpadów. Gospodarujący odpadami podkreślają, że pomysł jest pożyteczny, o ile będzie podlegał ścisłej kontroli. Projekt pozwoli na wykorzystanie odpadów, które nie nadają się do recyklingu, a z których można uzyskać energię i ciepło. Gospodarujący odpadami czekają jednak na szczegóły projektu, bo jest on jak dotąd niepełny.
Funkcjonariusze Zachodniopomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Szczecinie udaremnili wwóz do Polski nielegalnych odpadów z Niemiec. Jedna ciężarówka wiozła gruz, druga - odpady foliowe.
Nadal nie wiadomo kto odbierze i zagospodaruje odpady w Warszawie. Zegar tyka, bo od nowego roku stolicę obowiązywać będzie nowa polityka śmieciowa, zakładająca m.in. segregacje odpadów na 5 frakcji. Urzędnicy warszawskiego ratusza mówią, że sytuacja jest dramatyczna, a winą za to obarczają Ministerstwo Środowiska. Resort odbija piłeczkę, twierdząc, że "ustrojowo za gospodarkę odpadami odpowiadają samorządy". Póki co problem pozostaje aktualny, a jego skutki mogą odbić się na mieszkańcach.
Wsparcie dla paliw alternatywnych w ramach „ustawy kogeneracyjnej” zapowiedział minister energii Krzysztof Tchórzewski. Decyzja wywołała sprzeciw środowisk ekologicznych. Oceniają one, że może to wpłynąć ujemnie na osiągnięcie poziomów recyklingu i znacząco obciążyć środowisko. Tymczasem branża odpadowa i eksperci widzą w pomyśle szansę na rozwiązanie problemu z paliwami RDF i zmniejszenie skali patologii, której przejawem była tegoroczna fala pożarów odpadów.
Zimą gminy wstrzymują odbiór bioodpadów, a mieszkańcy pytają o sens selektywnej zbiórki tej frakcji. Bo skoro nie charakteryzuje jej ciągłość i konsekwencja, to jaki ma być jej ostateczny efekt? Na pewno nie przyzwyczajanie mieszkańców do jednolitych standardów prowadzenia selektywnej zbiórki.











