Spore zainteresowanie w ostatnich dniach wywołała propozycja Ministerstwa Energii odnośnie legislacyjnego wsparcia dla energii pozyskiwanej z odpadów. Gospodarujący odpadami podkreślają, że pomysł jest pożyteczny, o ile będzie podlegał ścisłej kontroli. Projekt pozwoli na wykorzystanie odpadów, które nie nadają się do recyklingu, a z których można uzyskać energię i ciepło. Gospodarujący odpadami czekają jednak na szczegóły projektu, bo jest on jak dotąd niepełny.

Wiele wskazuje na to, że resort energii otwiera się na pozyskiwanie energii z odpadów. Wynika to z przyjętego przez Ministerstwo Energii projektu Polityki energetycznej Polski do roku 2040.

Ministerstwo proponuje projekt o kogeneracji, który dopuszcza spalanie odpadów resztkowych nienadających się do recyklingu. Eksperci wskazują, że – z powodu niskiej jakości zbiórki selektywnej u źródła – obecnie blisko połowy odpadów odbieranych od mieszkańców nie da się przetworzyć.

CCJ 300 x 250

Problematyczne są także wielomateriałowe odpady opakowaniowe, których przybywa w związku ze zwiększającym się poziomem zamożności społeczeństwa. Odpady te charakteryzują się wysoką kalorycznością, przez co są łatwopalne. Dlatego nie można ich składować.

Ze względu na swoje właściwości  (potencjał energetyczny zbliżony do wartości opałowej węgla kamiennego) odpady frakcji kalorycznej mogłyby być z powodzeniem stosowane jako paliwo alternatywne tzw. (RDF) w lokalnych elektrociepłowniach. Warunkiem jest posiadanie przez nie rozbudowanego systemu oczyszczania gazów spalinowych. Pozyskana z nich energia – w postaci ciepła i prądu – mogłaby być dostarczana do domów. Rozwiązanie pozwoliłoby również na rozwiązanie problemu milionów ton odpadów frakcji kalorycznej magazynowanych w różnych warunkach, zarówno legalnie i nielegalnie, które paliły się podczas letniej fali pożarów.

– Przygotowujemy zmiany przepisów umożliwiających zagospodarowanie odpadów na cele energetyczne będących nośnikami energii, które wpisują się w politykę miksu energetycznego Polski – zapowiada minister energii. – Dążymy do stworzenia warunków do zagospodarowania tych odpadów m.in. poprzez ustawę o kogeneracji, która da możliwość budowania tych elektrociepłowni, a więc i ciepła, i energii lokalnie – dodaje Krzysztof Tchórzewski.

“Moje odpady, moje ciepło”

Mimo sprzeciwu środowisk ekologicznych, na propozycję entuzjastycznie zareagowały firmy recyklingowe i przedstawiciele branży odpadowej, którzy od lat zmagają się z problemem zalegającej frakcji opałowej. Jak dotąd działania rządu pomijały ten temat, dlatego aktualne przepisy nie wskazują co zrobić z tego typu paliwami, ograniczając się wyłącznie do określenia czego z nimi nie robić.

Dokumentami, które to regulują są wojewódzkie plany gospodarki odpadami. Pozwalają one na spalanie 30 proc. masy odpadów zebranych w danym województwie. Dodatkowo pakiet odpadowy gospodarki o obiegu zamkniętym zakłada odejście od spalania odpadów, dając pierwszeństwo ograniczeniu ich wytwarzania i ponownemu zawróceniu do obiegu. Rzeczywistość jest jednak taka, że 100-procentowy recykling nie jest możliwy, a w procesie przetworzenia czy sortowania pozostają resztki.

– Mamy więc alternatywę polegającą na tym, że albo te odpady będą lądowały nie wiadomo gdzie, albo zostaną termicznie przekształcone w procesie kogeneracji przy produkcji ciepła i prądu dla mieszkańców w myśl zasady „moje odpady, moje ciepło” – ocenia Michał Dąbrowski z Polskiej Izby Gospodarki Odpadami.

Mniej składowania, więcej energii

Sprawa jest o tyle delikatna, że w dyskursie społecznym panuje przekonanie, że pozyskiwanie energii z odpadów w skutek ich termicznego przekształcenia (spalania) jest tożsame ze spalaniem cennych surowców z pominięciem recyklingu.

– Ta inicjatywa absolutnie nie zastępuje recyklingu, a wręcz przeciwnie – pozwala termicznie wykorzystać te frakcje, które do recyklingu się nie nadają. Zatem budowa tego typu instalacji bardziej eliminuje poziomy składowania odpadów niż ogranicza recykling – tłumaczy Michał Dąbrowski.

Dąbrowski podkreśla, że to dobry kierunek w budowie miksu energetycznego. Wyjaśnia, że recykling zaczyna się w domu każdego mieszkańca dbającego o właściwą segregację odpadów, a kończy w zakładzie, w którym czysty surowiec wraca ponownie do produkcji.

– To, czego nie można przetworzyć, może zostać wykorzystane w procesie kogeneracji z produkcją ciepła blisko miejsca powstawania tych odpadów i blisko mieszkańców, którzy sami je wytworzyli – mówi Dąbrowski.

“Żyjemy tu i teraz”

– Z szacunkiem podchodzimy do zagadnień ochrony środowiska poruszanych przez organizacje ekologiczne – komentuje Tomasz Uciński z Krajowej Izby Gospodarki Odpadami. Dodaje, że, aby system był bezpieczny, konieczne jest określenie zrównoważonego planu wdrażania jego założeń w życie.

– Żyjemy tu i teraz, więc musimy iść drogą stopniowego rozwiązywania problemów gospodarczych i powiązanych z ekonomią – zminimalizowania wpływu na wysokość opłaty od mieszkańca. Nie da się poddać recyklingowi wszystkiego i przetwarzać opakowań w nieskończoność – mówi.

Ekspert podkreśla również, że „chcąc poddać recyklingowi niektóre odpady, możemy dojść do sytuacji, w której recykling staje się nieopłacalny, bo jest zbyt energochłonny i czasochłonny”.

– Tymczasem na rynku mamy odpady resztkowe, odpady po wielokrotnym recyklingu, które zamiast składowania mogą być przekształcone w energię cieplną i elektryczną na potrzeby miast. Oczywiście cały system gospodarki odpadami powinien być skorelowany z przepisami UE, krajowymi oraz realiami naszego rynku – mówi Uciński.

Potrzeba więcej konkretów 

Na szczegóły w zakresie dookreślenia rozwiązania czeka Związek Miast Polskich. – Dobrze, że minister dostrzegł problem, ale na razie wygląda to na deklarację dobrej woli – ocenia Krzysztof Choromański z ZMP.

– Pochylenie się nad lokalnymi źródłami energii szczególnie w tej chwili, gdy odnotowujemy drastyczny wzrost cen energii to jest ostatni moment, żeby się temu przyjrzeć i określić jakie czynniki są za a jakie przeciw – mówi ekspert.

– Z tej perspektywy to jest cenna inicjatywa, tylko że jak dotąd dostępna na ten temat wiedza jest bardzo ograniczona, brakuje konkretów, na podstawie których możnaby dyskutować – dodaje Krzysztof Choromański.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj