Nadal nie wiadomo kto odbierze i zagospodaruje odpady w Warszawie. Zegar tyka, bo od nowego roku stolicę obowiązywać będzie nowa polityka śmieciowa, zakładająca m.in. segregacje odpadów na 5 frakcji. Urzędnicy warszawskiego ratusza mówią, że sytuacja jest dramatyczna, a winą za to obarczają Ministerstwo Środowiska. Resort odbija piłeczkę, twierdząc, że “ustrojowo za gospodarkę odpadami odpowiadają samorządy”. Póki co problem pozostaje aktualny, a jego skutki mogą odbić się na mieszkańcach. 

Sytuacja Warszawy jest trudna. Nadal nie ma firmy, która będzie odbierać odpady od mieszkańców stolicy, a dotychczasowe umowy wygasają z końcem roku, a więc na zażegnanie problemu został niespełna miesiąc.

Problem stanowi również kwestia zagospodarowania odpadów. Czołowe firmy przetwarzające śmieci nie mają pozwoleń na działalność. Ma je raptem jedna z pięciu działających w stolicy firm, a to za mało, by sprostać wyzwaniom wielkiego miasta, w którym w zeszłym roku wytworzono niemal 1,8 mln ton odpadów. Tym bardziej, że stolica od stycznia wprowadza podział na 5 frakcji, zastępując dotychczasowy opierający się na podziale: suche, mokre, szkło.

CCJ 300 x 250

Mazowsze to również jedyne województwo, które nie przyjęło wojewódzkiego planu gospodarki odpadami, w związku z czym nie może sięgnąć po środki przeznaczone na gospodarkę odpadami.

– Na niespełna miesiąc przed wprowadzeniem nowego systemu stolica dużego, ambitnego europejskiego kraju nie ma planu, w jaki sposób poradzić sobie z tymi wyzwaniami – powiedział podczas Envicon Environment 2018 wiceminister środowiska Sławomir Mazurek.

– Miejmy nadzieję, że prezydent Warszawy znajdzie firmę, która odbierze odpady od 1 stycznia – dodał minister Henryk Kowalczyk. – I mam nadzieję, że system selektywnej zbiórki będzie wdrażany.

Jeśli Warszawa faktycznie ma być miastem zielonym i przyjaznym środowisku, to musi być przede wszystkim miastem czystym, w którym odpady są we właściwy sposób przekazywane. Tak, aby jak najwięcej surowców trafiało do recyklingu – podsumował wiceminister Mazurek.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. ,,Urzędniki” się przepychają , a śmieci nóg nie miały i nie mają . Odpady to nie problem tylko Warszawy , to problem już ogólnopolski ale cóż Ministerstwo ma jak zawsze racje.Pamiętam jak P Posłanka XY- W. jedna z autorek Nowej Ustawy Śmieciowej w 2013 r wydzierała się publicznie na spotkaniu z Przedsiębiorcami ,którzy kwestionowali zasadność pewnych zapisów nowej ustawy ct zamknijcie się !!! czy wam się podoba czy nie MY WPROWADZIMY TĄ USTAWĘ , ,, no to mota co chceta ” Polaków- Polskie Firmy wysiudano z rynku . a kto przejął i przejmuje rynek pod Polskim płaszczykiem to żadna tajemnica , ale oczywiście urzędnik nic o tym nie wie , najważniejsze aby miał spokój , a po drugie co???? to???? takie śmieci eeeee taaaaam

  2. Bo PIS-rządy chcą pogrzebać samorządy, m.in. tworząc prawo z którego nie da się wybrnąć. To PiS w osobie Beaty “broszki” Szydło podpisał rozporządzenie o wzroście opłaty marszałkowskiej w ciągu 3 lat z 120 do 270 zł, znowelizował prawo, że nie ma instalacji, kazał odbierać w 5 frakcjach…itp. PiS nas utopią a potem powiedzą “TO NIE MY, to oni”. Podobnie działał Neron, podpalił Rzym, a powiedział “to chrześcijanie”

  3. Resort odbija piłeczkę, twierdząc, że “ustrojowo za gospodarkę odpadami odpowiadają samorządy” – naprawdę?
    Tu inny cytat kto sparaliżował gospodarkę śmieciami w Warszawie: “Marcin Podgórski, dyrektor departamentu gospodarki odpadami w urzędzie marszałkowskim. – Od dwóch lat minister nie zgadza się na wyznaczenie nowych instalacji, a te, które istnieją, są pozbawione możliwości formalnych, przestają przyjmować odpady. Czym to grozi? Tym, że firmy zajmujące się odbiorem odpadów nie będą miały gdzie ich przekazywać, więc nie będą ich odbierać”

Skomentuj