Spadek zapotrzebowania na energię ocenia się dziś na ok. 20 proc. Zmienił się też profil jej zużycia. Ale są to zjawiska normalne w takiej sytuacji, jak obecnie. Poza tym nadal OZE są w lepszej sytuacji, niż energetyka oparta na paliwach kopalnych – mówi w rozmowie z Portalem Komunalnym Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Wstrzymana produkcja przemysłowa, obniżenie zapotrzebowania na energię i powstanie jej nadwyżek, spadek cen surowców takich jak węgiel, gaz czy ropa naftowa – to tylko niektóre z anomalii rynkowych wywołanych w ostatnich tygodniach przez pandemię koronawirusa.

W rezultacie spadają koszty produkcji energii, co jednak wcale nie oznacza, że funkcjonowania energetyki węglowej jest bardziej opłacalne, ponieważ sektor ten ma bardzo duże koszty stałe. To powoduje, że dopiero w takich jak obecnie sytuacjach kryzysowych widać, że tradycyjna energetyka jest o wiele bardziej wrażliwa, niż zielona energia produkowana z OZE. I dlatego to właśnie w energetykę odnawialną i rozproszoną warto dziś inwestować.

Gospodarka odpadami. Koronawirus to tylko jeden z naszych problemów

– Traktujmy obecną sytuację jako przejściową. Nie możemy opóźniać inwestycji. Mamy teraz czas, który powinniśmy wykorzystać na rozwój rodzimej produkcji urządzeń dla energetyki odnawialnej, szczególnie dla fotowoltaiki, w której dość mocno uzależniliśmy się od zagranicznych dostawców. Tymczasem mamy pięć prężnych polskich firm produkujących moduły fotowoltaiczne, trzy firmy produkujące konstrukcje wsporcze dla PV. Możemy wykorzystać ten czas na zwiększenie inwestycji, a w rezultacie na obniżenie w przyszłości kosztów technologii OZE i cen pochodzącej z niej energii – mówi G. Wiśniewski.

Dla gmin epidemia to podwójne zagrożenie [WIDEO]

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj