Jakość wody na kąpielisku w Mikoszewie w Zatoce Gdańskiej nie odpowiadała wymaganiom sanitarnym w powodu przekroczenia norm występowania bakterii E.coli – poinformował w sobotę, 19 września gdański sanepid. W mediach pojawiły się informacje, że to bakterie pochodzące ze ścieków zrzuconych awaryjnie do Wisły po awarii “Czajki”. Dr Sebastian Szklarek uważa, że to nadużycie.

Badania wody w Mikoszewie gdański sanepid przeprowadził w czwartek. Na swojej stronie internetowej poinformował, że “jakość wody na kąpielisku w Mikoszewie wykazała przekroczenie normy dla obecności bakterii Escherichia 1976 NPL/100 ml. wody coli (dopuszczalna wartość wynosi 1000 NPL/100 ml wody) oraz Enterokoki – 490 jtk/100 ml. wody (dopuszczalna wartość 400 jtk/100 ml wody)”.

Zaapelował też o unikanie kontaktu z wodą z Zatoki Gdańskiej w wyżej wskazanym kąpielisku.

Jednocześnie na stronie WSSE podano, że na kąpielisku Gdańsk – Świbno, gdzie również w czwartek pobrano próbki do badania, analiza próbek wody wykazała, że „jej jakość w badanym zakresie tj. obecności bakterii Escherichia coli oraz Enterokoków, odpowiada wymaganiom sanitarnym”.

Próbki wody z Zatoki Gdańskiej, z okolic miejsca, w którym uchodzi do niej Wisła, pobierane są przez pracowników pomorskiego Sanepidu codziennie, począwszy od 4 września, kiedy to do Bałtyku dotarła pierwsza fala niosąca z sobą nieczystości ze stolicy. Normy próbek poddanych analizie zostały przekroczone pierwszy raz.

Latem i jesienią wzrasta liczba bakterii

Co prawda badania wody u ujścia Wisły mają związek ze zrzutem ścieków po awarii sieci przesyłającej nieczystości z lewobrzeżnej Warszawy do warszawskiej oczyszczalni „Czajka”, do której doszło w sobotę 29 sierpnia.

Mimo, że Sanepid pisze tylko, że woda jest badana “w związku z awarią”, to część mediów jednoznacznie przypisała przekroczenie zrzutowi ścieków w Warszawie.

Do sprawy odniósł się dr Sebastian Szklarek, autor bloga „Świat Wody”, który ten sam temat podejmował rok wcześniej (przy okazji podobnej awarii warszawskiej „Czajki”).

Jak pisze w 2018 r. Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) wydał opracowanie pt. „Bakterie grupy coli w wodzie przeznaczonej do spożycia przez ludzi, w którym czytamy m.in. „Bakterie grupy coli są grupą mikroorganizmów powszechnie występującą w środowisku naturalnym, w tym w wodach, w glebie, w materiale roślinnym oraz w przewodzie pokarmowym ludzi i zwierząt stałocieplnych. Bakterie grupy coli wykrywane w wodzie mogą być zarówno pochodzenia kałowego, jak i środowiskowego. Niektóre z nich namnażają się w wodzie (szczególnie ciepłej), glebie i materiale roślinnym. Grupa ta nie może zatem bezpośrednio służyć za specyficzny wskaźnik kałowego zanieczyszczenia wody, może natomiast, podobnie jak ogólna liczba mikroorganizmów, stanowić kryterium oceny czystości i integralności systemów dystrybucji wody”.

„Jak widać wszelkie powiązania zanieczyszczenia tymi bakteriami z warszawską awarią powinny być co najmniej kilka razy przemyślane i zweryfikowane, bo bakterie te są szeroko rozpowszechnione w środowisku” – komentuje Szklarek.

Przypomina też, że wzrost liczebności Escherichia coli następuje latem i wczesną jesienią, czyli zgodnie z sezonowością występowania i utrzymywania się w ekosystemach wodnych zanieczyszczeń mikrobiologicznych.

To nie bakterie ze ścieków z Warszawy?

Poza tym liczebność bakterii E. coli może wzrastać w wyniku zrzutu ścieków z zabudowy rekreacyjnej lub z terenów wypasu bydła mlecznego. Zanieczyszczenia fekalne mogą być wynikiem występowania dużej liczby dzikich zwierząt, w tym także ptaków wodnych. Dlatego, by jednoznacznie określić źródło pochodzenia bakterii, konieczne jest  przeprowadzenia badań genetycznych konkretnych szczepów E. coli.

Mało tego. Jak pisze autor bloga, powołując się na publikacje naukowe że obecność w wodzie bakterii coli typu kałowego świadczy o zanieczyszczeniu świeżymi ściekami bytowymi. To samo możemy przeczytać w opracowaniu GIS

„Zatem biorąc pod uwagę czas przepływu bakterie z gdańskiej plaży nie mogą pochodzić z Warszawy. Zgodnie z informacjami wody Wisły z momentu zaistnienia awarii potrzebowały prawie 12 dni, żeby dopłynąć do morza Bałtyckiego. To już nie są świeże ścieki, co potwierdził mój znajomy mikrobiolog” – pisał przed rokiem Sebastian Szklarek.

Woda spełnia normy

W niedzielę, 20 września gdański sanepid podał wyniki badań próbek wody pobranych u ujścia Wisły w piątek, 18 września. „W badanym zakresie tj. obecności bakterii Escherichia coli oraz Enterokoków, odpowiada wymaganiom sanitarnym określonym w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 17 stycznia 2019 r. w sprawie nadzoru nad jakością wody w kąpielisku i miejscu okazjonalnie wykorzystywanym do kąpieli”.

Tymczasem w stolicy trwają prace przy budowie tymczasowego kolektora, którym mają być przesyłane nieczystości z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka”. Wojsko zbudowało na Wiśle most pontonowy. Ułożono na nim dwie nitki bypassu, którym mają popłynąć ścieki do oczyszczalni.

Poprzednia awaria układu przesyłowego doprowadzającego ścieki do oczyszczalni „Czajka” miała miejsce rok temu. W jej efekcie nieczystości także były zrzucane do Wisły.

Źródła: PAP, Radio Gdańsk, Świat Wody

Czytaj więcej

Skomentuj