W połowie kwietnia w Kapsztadzie w Republice Południowej Afryki może zabraknąć wody w kranach. Już dziś obowiązują limity – do 50 litrów na mieszkańca na dobę. To połowa tego, co zużywa przeciętny Polak. 

Trwająca od trzech lat susza oraz przeludnienie miasta sprawiły, że wody jest coraz mniej. Południowoafrykańskie miasto wprowadziło już wiele ograniczeń, od 1 stycznia można pobierać 50 litrów wody na dobę (wcześniej było to 87 litrów), rolnicy, w tym producenci słynnych południoafrykańskich win, zostali zmuszeni do ograniczenia zużycia wody o 60 procent. Od 1 lutego władze wprowadziły też tzw.podatek od suszy – opłatę dla właścicieli nieruchomości prywatnych i komercyjnych.

Woda wysycha w zbiornikach

Woda dopływa do Kapsztatu ze zbiorników w pobliskich górach. Są one zasilane przez górskie rzeki i strumienie, jednak z powodu trwającej  suszy ich poziom obniżył się o 2/3. Żeby uniezależnić się od tych dostaw, władze Kapsztadu rozpoczęły prace wiertnicze w kolejnych warstwach wodonośnych. Podjęto także projekty dotyczące instalacji do odsalania wody oraz większego wykorzystania wody recyklingowanej. Na wody kryzys wpływ mają także zmiany demograficzne. W  ciągu ostatnich 15 lat liczba mieszkańców Kapsztadu zwiększyła się aż o  jedną trzecią.

Spadek poziomu wody w zbiornikach w ciągu ostatnich lat. źródło: Discott/wikicommons

Wprowadzone limity sprawiają, że wizja całkowitego zamknięcia dostaw nieco się oddaliła. Jak informują władze miasta, data ta została przesunięta na 11 maja. Oznacza to, że na ten dzień poziom wody w zbiornikach górskich może wynieść 13 procent. Miasto ma do tego czasu ustawić 200 dystrybutorów wody w miejscach publicznych. Będzie z nich racjonować 25 litrów wody na osobę dziennie.

W RPA wprowadzono podatek od suszy

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj