Władze Lublina mają problem z zawarciem umów na odbiór odpadów od ponad 45 tysięcy, tj. od ok. 12% mieszkańców. Problem dotyczy dzielnic Rury, Konstantynów, Szerokie i Sławinko.

– Ratusz od miesięcy ma problem z przetargiem na obsługę tych dzielnic, a wywóz odpadów już od połowy zeszłego roku odbywa się tu na podstawie doraźnego zlecenia – opisuje „Dziennik Wschodni”.

Umowy wygasły

Poprzednie umowy między miastem a firmami wywozowymi obsługującymi poszczególne sektory Lublina wygasły latem 2021 r. Nowych wykonawców zamierzano wybrać w przetargu. Nie zgłosił się do niego nikt, kto chciałby wywozić śmieci z sektora VI obejmującego wspomniane dzielnice. Wtedy zawarto pierwszą z doraźnych umów, aby zapewnić odbiór odpadów od tysięcy mieszkańców.

Po porażce pierwszego przetargu urzędnicy ogłosili drugi. – Tym razem zgłosiły się trzy firmy. Ich oferty otwarto pod koniec grudnia, ale od tamtej pory Urząd Miasta nie zdołał wskazać zwycięzcy –  czytamy w „Dzienniku Wschodnim”. – Nadal trwają prace komisji przetargowej – mówi Anna Czerwonka z biura prasowego Ratusza.

Rozwiązania doraźne

Na razie wywóz śmieci ze wspomnianych dzielnic jest zapewniony do końca marca, ale już wiadomo, że Urząd Miasta zawrze kolejny doraźny kontrakt mający uchronić mieszkańców przed utonięciem w śmieciach. Umowa z firmą Kom-Eko ma opiewać na niemal 3,6 mln zł netto i będzie obowiązywać przez miesiąc, do końca kwietnia.

Ratusz skorzystał z możliwości zawarcia umowy w trybie „z wolnej ręki”, tłumacząc to koniecznością „uchronienia mieszkańców przed katastrofalnymi następstwami związanymi z grożącym brakiem odbioru odpadów komunalnych”. – Urząd tłumaczy, że przerwa w wywozie śmieci zagroziłaby środowisku, a zalegające odpady stałyby się siedliskiem wirusów, bakterii, grzybów i pleśni – pisze „Dziennik Wschodni”.

Źródło: Dziennik Wschodni

 

Czytaj więcej

Skomentuj