Około dwóch miesięcy zajmie naprawa uszkodzonych kolektorów transportujących ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka”. Uszkodzone odcinki zostaną zastąpione stalowymi rurami. Dodatkowo pod dnem Wisły ma powstać nowa nitka rurociągu – poinformował stołeczny ratusz.

– Przeprowadziliśmy dokładne analizy, tak, by wybrać wariant naprawy, który będzie najbardziej racjonalny i jak najmniej uciążliwy dla mieszkańców Warszawy. Wspólnie z ekspertami znaleźliśmy rozwiązanie: uszkodzone odcinki kolektorów w tunelu zostaną zastąpione stalowymi rurami, co umożliwi przesył ścieków do oczyszczalni „Czajka” – mówił Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

– Zostanie także wybudowana dodatkowa nitka rurociągu pod dnem Wisły. To zapasowe rozwiązanie będzie uruchomione w przypadku dokonywania innych napraw lub dalszej modernizacji kolektorów – dodał prezydent.

Według ocen ekspertów most pontonowy i ułożony na nim kolektor będzie mógł pracować do połowy listopada. Ten czas pozwoli na zrealizowanie naprawy rurociągów w tunelu pod Wisłą.

Wspólnie z naukowcami została opracowana metoda wymiany uszkodzonych fragmentów obydwu rurociągów (po 100 m każdy), poprzez zastąpienie ich stalowymi rurami. Dzięki wdrożeniu takiego rozwiązania warszawiacy unikną uciążliwości związanych z przeprowadzeniem zastępczego rurociągu na jezdni mostu Marii Skłodowskiej-Curie.

Równolegle z realizacją tej naprawy miejscy wodociągowcy przystąpią do wykonania dodatkowego przecisku pod dnem Wisły. Dzięki temu powstanie rezerwowy rurociąg, którym w sytuacji awaryjnej ścieki z lewego brzegu Warszawy będą mogły być bezpiecznie transportowane do oczyszczalni „Czajka”.

Wkrótce mają zostać przedstawione kolejne informacje dotyczące zakładanego harmonogramu prac.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Kto w to uwierzy, w dwa miesiące usuną awarię ?. Hasło dobre na czas wyborów, mimo to życzę powodzenia ale jakakolwiek obsuwa powinna skończyć się dymisją Prezydenta Trzaskowskiego, nad którego głową zbierają się czarne chmury związane z utylizacją osadu i awarią spalarni, patrzeć jak za chwilę coś zagrzmi wrogo. Niefrasobliwe podejście do utylizacji osadów przekracza wszelkie granice, osady z metalami ciężkimi, z zagrożeniami epidemiologicznymi były prawdopodobnie zakopywane bezpośrednio do ziemi, ciekawe co wykażą badania WIOŚ, którego wyniki powinny być wiarygodne i wykażą skalę zagrożenia, trudno będzie kwestionować czy jest to katastrofa ekologiczna. Ciekawe czy ekolodzy śledzą i blokują ciężarówki z osadem, który bezkarnie jest wylewany na powierzchnię ziemi

Skomentuj