Malepszak był pytany w środę w RMF24 o linię kolejową, która w ostatnim czasie była zamknięta z powodu drzew, które spadły na sieć trakcyjną pod naporem śniegu.
Zgodnie z przepisami sprzed 2019 roku można było wycinać drzewa po obydwu stronach linii kolejowej do 15 metrów od niej, lecz w 2019 roku zmniejszono tę odległość do sześciu metrów.
Powrót do starych przepisów
Wyjaśnił, że przepisy te zmieniono ze względów oszczędnościowych. – Kolej była odpowiedzialna za utrzymanie pasa bezpieczeństwa (w tym bezpieczeństwa przeciwpożarowego) między torem kolejowym a lasem. Gdy ten obszar zmniejszono z 15 do 6 metrów, to pojawiły się pewne oszczędności, ale to są takie pozorne oszczędności – podkreślił.- Musimy wrócić, jeśli chodzi o przepisy, do tej sytuacji, którą mieliśmy przed 2019 rokiem, bo ona się sprawdziła. Tam, gdzie odsunęliśmy drzewa od toru kolejowego, gdy te przepisy obowiązywały między 2008 a 2019, tam nie mamy problemów z drzewami, które spadają na tory. Już zaczynamy tę zmianę, to jest zmiana rozporządzenia, to nie jest ustawa, to jest łatwiejsza zmiana do wprowadzenia – wyjaśnił wiceminister.
Porządki w umowach, żeby wyeliminować spóźnienia i poprawić komfort pasażerów
Wiceszef resortu infrastruktury był też pytany o peron kolejowy w Mławie, który w ostatnim czasie w wyniku opadów śniegu był cały zaśnieżony, co uniemożliwiało swobodne wyjście pasażerów z pociągu. Wskazał, że za sytuację tę był odpowiedzialny podwykonawca PKP PLK.
– Wyciągamy wnioski z tej sytuacji. Umowa z firmą realizującą prace wygasa w styczniu i musi to zostać uwzględnione w dalszych decyzjach, ponieważ reakcja nie była wystarczająco szybka. W tym zakresie zawiedliśmy – chodzi o infrastrukturę bezpośrednio związaną z obsługą pasażerów – przyznał.
Malepszak podkreślił też, że we wtorek punktualność pociągów była na poziomie 87-88 proc. – To oznacza, że opóźniony jest jeden na osiem pociągów. (…) Standardowo jesteśmy na poziomie rocznej punktualności w okolicach 92-93 proc. – dodał.

Komentarze (0)