Urząd miasta w Pradze stwierdził, że jednym ze “skutków ubocznych” przyjemności płynącej z picia piwa może być czystsze powietrze. Dlatego zachęca, by pić piwo, a – będąc pod wpływem alkoholu – z aut przesiadać się do środków komunikacji miejskiej. Kampania ma kosztować milion koron.

Jak wiele innych miast, także Praga boryka się z problemem smogu, za którego powstawanie w pewnej mierze odpowiadają auta osobowe. A że Czesi znani są ze swojego zamiłowania do złocistego trunku, mieszkańcy Pragi namawiani są do picia piwa, a przez to – ograniczenia korzystania z samochodów.

Kampania, która będzie kosztowała ok. miliona czeskich koron ma zachęcać, by, będąc pod wpływem alkoholu, korzystać ze środków komunikacji miejskiej. Jak dla portalu iDndes.cz tłumaczył koordynator projektu Lukas Eršil, miasto szukało nietypowego sposobu, żeby zwrócić uwagę mieszkańców na narastający problem smogu.

Eko-lokator 300 x 250

Jeszcze w 2014 r. Czesi pili, per capita, ok. 148 litrów piwa rocznie. W ostatnich latach ta statystyki spadły o ok. 10 litrów. Być może także stąd udział w kampanii jednego z browarów, który zadeklarował, że zakupi specjalne lodówki do praskich biur. Wszystko po to, by pracownicy raczyli się piwem jeszcze w pracy i do domów wracali metrem, autobusami i tramwajami.

Polskie miasta również starają się walczyć ze smogiem na różne, niekiedy mniej oczywiste sposoby. W Krakowie mają powstać zielone ściany antysmogowe, krakowscy artyści wręczali symboliczne żółte kartki za palenie węglem, a w lutym w mieście stanęła instalacja Smog Free Tower.

Praga to jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie. W 2015 r. jej mieszkańcy, wspierani przez organizacje pozarządowe, wytoczyli miastu proces, w którym domagali się realnych działań na rzecz poprawy jakości powietrza. Dwa lata wcześniej z podobnym pozwem wystąpili mieszkańcy czeskiej Ostrawy.

Źródła: iDnes.cz, polskieradio.pl, portalspozywczy.pl, clienteath.org

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj