O funkcjonowaniu w trudnej rzeczywistości polskiego systemu gospodarki odpadami z Arkadiuszem Fiukiem, członkiem Zarządu firmy ATF, zajmującej się zagospodarowaniem odpadów, rozmawia Tomasz Szymkowiak, dyrektor ds. wydawnictw firmy Abrys.

Po śmieciowej rewolucji z 2013 r. chyba nikt nie spodziewał się, że taki rewolucyjny stan będzie trwał tak długo. Czy branża zdążyła się już przyzwyczaić do tych dynamicznych i częstych zmian?

Nie nazwałbym tego przyzwyczajeniem, ale z pewnością wszyscy nauczyliśmy się w takiej rzeczywistości funkcjonować. Nie oznacza to jednak, że taka sytuacja może być pozytywnie oceniana. Przeciwnie – ciągłe zmiany nie tylko utrudniają bieżące działanie, ale przede wszystkim uniemożliwiają długoterminowe planowanie. Niestabilne otoczenie prawne to, w mojej ocenie, największy hamulcowy inwestycji, rozwoju systemu gospodarki odpadami w Polsce i branży jako takiej.

Nie wszystkie zmiany były przecież złe. Część z nich była przez przedsiębiorców popierana?

Oczywiście, że tak. Trzeba jasno powiedzieć, że część z przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach zmian to ruchy, które były absolutnie konieczne i bez których bylibyśmy dzisiaj w jeszcze gorszej sytuacji. Mam tu na myśli przede wszystkim te regulacje, które w jakikolwiek sposób „urynkowiły” sektor. Nie chodzi jednak o ocenę poszczególnych rozwiązań, ale o brak stabilności i nieprzewidywalność. Brak jasnej, pewnej i długoterminowej koncepcji na to, jak gospodarka odpadami w Polsce ma działać, jak ma wyglądać za 5, 10 czy 20 lat i na jakich filarach...