Europa taryfami spływa
„Woda nie jest produktem handlowym takim jak każdy inny, ale raczej dziedzictwem, które musi być chronione, bronione i traktowane jako takie” – tak brzmi początek preambuły Ramowej Dyrektywy Wodnej z 2000 r. Problem z tym „dziedzictwem” jest taki, że powinno być dostępne cenowo, ale usługa dostarczania kosztuje. Jak sobie z tym radzi Europa?
Nie można analizować tego zapisu w oderwaniu od całego tekstu tej dyrektywy, a szczególnie definicji usług wodnych i obowiązku zwrotu kosztów za ich dostarczanie.
Woda – interes publiczny
Usługi wodne oznaczają „wszystkie usługi, które gospodarstwom domowym, instytucjom publicznym lub każdej działalności gospodarczej umożliwiają:
- pobór, piętrzenie, magazynowanie, uzdatnianie i dystrybucję wód powierzchniowych lub podziemnych,
- odbieranie i oczyszczanie ścieków, które następnie odprowadzane są do wód powierzchniowych”.
Ponadto, zgodnie z dyrektywą, zaopatrzenie w wodę jest usługą interesu ogólnego, czyli działaniem, które państwa członkowskie uznają za istotne dla interesu publicznego i które wiążą się z obowiązkiem ich realizacji, często niezależnie od opłacalności rynkowej. Istnieje kilka wariantów tego pojęcia, z których każdy ma znaczenie prawne i polityczne. W zbiorze u...