Pojęcie „roślinność spontaniczna” pojawiło się, niejako przy okazji, wraz z początkami fitosocjologii. Do miast natomiast wprowadził je w drugiej połowie XX w. Sukopp, który przeciwstawiał ją roślinności urządzonej. Do roślinności spontanicznej zalicza się więc zbiorowiska: • naturalne – naturalny las, szuwar, roślinność wodna, torfowisko, ale też ekotony, • półnaturalne – tradycyjnie użytkowane łąki, murawy i wrzosowiska, których struktura i kompozycja gatunków są wynikiem naturalnej dynamiki ekosystemów, • synantropijne (chwasty) w ogrodach i na nieużytkach. Ten ostatni typ roślinności występuje w miastach najczęściej i jest wyraźnie związany z częstymi degradacjami siedliska, a następnie jego zarzucaniem. Zainteresowanie nią (czwartą przyrodą, zielenią nieformalną, użytkami miejskimi), po kilku dekadach niechęci i walki z nią, w ostatnich latach bardzo odżyło. Jej przyczyną jest wzrost zainteresowania dzikością, deficytem zieleni w miastach, niskimi kosztami jej utrzymania i koncentracją na korzyściach ekosystemowych. Faliński, by podkreślić odmienność zbiorowisk synantropijnych, sugerował wprowadzenie dla niej określenia „roślinności ksenospontanicznej” (od łac. xeno – obcy, jako że towarzyszy jej wiele gatunków obcego pochodzenia). Tak czy owak, wszystkie wymienione dotąd typy roślinności są przejawem dążenia do rozwoju i samoregulacji ekosystemów. Ogromny potencjał drzemie w wykorzystaniu tych procesów w zieleni miejskiej.

Spontaniczność i odzyskiw...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?