W ostatnich kilkudziesięciu latach na świecie, a zwłaszcza w krajach Unii Europejskiej, rośnie zapotrzebowanie na autentyczny udział obywateli w życiu publicznym i podejmowaniu decyzji, m.in. w zakresie zrównoważonego rozwoju. Coraz większą uwagę zwraca się na poziom zaangażowania i formy aktywności obywateli w rozwiązaniach opartych na zasobach przyrody (ang. nature-based solution, NBS) – definiowanych przez Komisję Europejską jako opłacalne (wydajne ekonomicznie), dostarczające równocześnie korzyści natury ekologicznej, ekonomicznej i społecznej, a także wspierające adaptację do zmian klimatu.

Konsultacje stanowią narzędzie wykorzystywane przez organy rządowe i samorządowe w sytuacjach wymagających otwartego dialogu ze stroną społeczną. Są chętnie wykorzystywane, ponieważ pozwalają w zorganizowany sposób uzyskać opinie i stanowiska oraz poznać poglądy osób i instytucji, których dotkną skutki proponowanych rozwiązań. Równocześnie bywają procesem trudnym, np. gdy dojdzie do uaktywnienia się skrajnie przeciwstawnych stanowisk.

Traktujcie nas serio!

Zgodnie z praktyką szeroko stosowaną w Unii Europejskiej i wdrożoną do konkretnych regulacji w prawie polskim opinie płynące od obywateli powinny być wysłuchane np. w przebiegu procesów inwestycyjnych, których skutki mogą wpłynąć chociażby na jakość życia, stan środowiska, jakość wód lub nieodwracalne zmiany krajobrazu. Tylko jak je prowadzić w sposób satysfakcjonujący dla obydwu stron – rządzących i strony społecznej? Jak skutecznie włączyć do procesu wszystkich interesariuszy? Teoretycznie aktywni obywatele wiedzą, jak konsultacje powinny wyglądać i z jakich elementów muszą się składać. Dobrze wiadomo, które etapy muszą po sobie nastąpić, by możliwe było osiągnięcie zakładanych efektów (1. etap diagnozy; 2. etap zasięgania opinii; 3. etap przekazywania informacji zwrotnej o wynikach konsultacji; 4. ewaluacja procesu konsultacji; 5. informowanie). A jeśli ktokolwiek szykuje się do przeprowadzenia konsultacji i nie ma pewności, jak przeprowadzić je we właściwy sposób, zawsze może sięgnąć do godnych zaufania źródeł, np. informacji o społecznej partycypacji dostępnych na stronach Senatu RP, na poradnik.ngo.pl oraz na licznych stronach samorządowych. Dlaczego więc nie wszystkie konsultacje odnoszą sukces? Diabeł tkwi w szczegółach.

Autentyczna i skuteczna partycypacja obywatelska powinna prowadzić do wysłuchania wszystkich interesariuszy, których uwagi pomóc mogą w identyfikowaniu problemów oraz określaniu priorytetów i celów działania. Samo wysłuchanie to jednak za mało. „Odpytywanie” w taki czy inny sposób, a później pozostawienie obywateli bez informacji zwrotnej, bez poinformowania o wyciągniętych wnioskach i konkretnych działaniach, pozostawia niedosyt i frustrację. W efekcie takich zaniechań obywatele czują się ignorowani, co wzbudza ich gniew.

Proces społecznej partycypacji ma sens jedynie wtedy, gdy jest prowadzony z należytą starannością. Stąd często jest on wprowadzany jako obowiązek do konkretnych ustaw. W przypadkach złej woli pole do manipulacji stwarza brak jednej normy, wzorca konsultacji precyzyjnie określonego w przepisach. Jednak ten „brak” w warunkach zdrowej demokracji stanowi istotną zaletę. W Polsce prawo do konsultacji społecznych wywodzone jest wprost z art. 4 Konstytucji RP, natomiast szczegółowe zapisy, np. wymogi dotyczące obowiązku i formy prowadzenia społecznych konsultacji, występują w poszczególnych ustawach. Na poziomie samorządowym tryb konsultacji bywa definiowany w statucie, a w zakresie wybranych kwestii – w uchwałach rady gminy. Reszta zależy od dobrej woli organów, które naprawdę chcą się podzielić władzą, oraz obywateli, którzy uczestniczą w tym procesie, głęboko wierząc w jego sens. Takie podejście pozwala na znacznie większą efektywność dzięki elastyczności, która pozwala dopasować formę danych konsultacji do potrzeb i możliwości objętych nimi grup społecznych.

Konsultacje? Po co komu ten kłopot?

Co najmniej od celnych uwag na temat partycypacji społecznej zawartych w głośnym artykule S.R. Arnstein (A ladder of citizen participation, 1969) jasne jest, że partycypacja może mieć różne szczeble – od pustych rytuałów aż do autentycznego przekazywania obywatelom władzy w danym zakresie. Jeśli obywatele rzeczywiście uczestniczą w podejmowanych decyzjach, angażują się silniej i na dłużej. Z kolei tzw. „rytuały part...