Nadmiar samochodów w mieście to nie tylko problem korków i parkowania. To także kwestia zdrowia, samodzielności dzieci, relacji społecznych, hałasu, bezpieczeństwa i jakości przestrzeni publicznej. Przykład holenderskiego miasta Delft pokazuje, że ograniczanie dominacji aut musi iść w parze z projektowaniem wygodnych alternatyw – pieszych, rowerowych i transportu publicznego. Dla polskich miast to nie egzotyczna ciekawostka, lecz bardzo praktyczna lekcja. Korki, brak miejsc parkingowych, zastawione chodniki i niebezpieczne okolice szkół to codzienność w naszej rzeczywistości. Dyskusja o ograniczaniu roli samochodu często sprowadzana jest do sporu kierowców z pieszymi i rowerzystami. Tymczasem przykład Delft pokazuje, że stawką jest coś więcej: zdrowie mieszkańców, samodzielność dzieci, relacje sąsiedzkie i jakość przestrzeni publicznej.

Delft odwróciło logikę

„Miasto wolne od samochodów”1 to tytuł książki napisanej przez małżeństwo Kanadyjczyków, którzy – zniechęceni życiem w kanadyjskim mieście zatrutym samochodami – przenieśli się wraz z całą rodziną do Delft, aby tam cieszyć się spokojnym życiem. Autorzy książki zamienili zamieszkanie w Vancouver, gdzie mimo chęci nie mogli zrezygnować z samochodu, na Delft, gdzie samochód okazał się zbyteczny. Bruntlettowie pokazują, z jakim rozmysłem projektuje się infrastrukturę rowerową w Holandii, by drogi rowerowe zapewniały nie tylko efektywne połączenie pomiędzy różnymi miejscami, ale także...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?