Ogrody tymczasowe stają się coraz bardziej popularne. Głównie kojarzą się z przestrzeniami przed restauracjami, ale to tylko nieznaczna część ich możliwości. Czasami trudno stwierdzić, czy kompozycja już stanowi pewnego rodzaju instalację, czy jeszcze nie. Toteż należy wyznaczyć pewne cechy charakterystyczne tej struktury i zastanowić się nad pełnionymi przez nie funkcjami.

Ogród tymczasowy to twór znajdujący się gdzieś na pograniczu tradycyjnych zielonych skwerów i sztuki krajobrazu. Jak sama nazwa wskazuje, jego najważniejszą cechą jest długość trwania – tu zaczynają się problemy, gdyż owa „tymczasowość” nie jest prosta do zdefiniowania, szczególnie w odniesieniu do kwestii inwestycyjnych. W słowniku języka polskiego „tymczasowy” jest definiowany jako „mający trwać krótko, do czasu przewidywanej zmiany", ale wiadomo, że krótko znaczy tyle, co nic, bo każdy słowo to odbiera trochę inaczej. W ustawie Prawo budowlane jest nieco bardziej konkretnie, gdyż tymczasowy obiekt budowlany to taki, który jest przeznaczony do czasowego użytkowania w okresie krótszym od jego trwałości technicznej, przewidziany do przeniesienia w inne miejsce lub rozbiórki, a także obiekt budowlany niepołączony trwale z gruntem. W przypadku ogrodów tymczasowych graniczną wartością czasową jest jeden sezon wegetacyjny.

Nietrwałe instalacje

Odnosząc się do formy, ogrody tymczasowe możemy zdefiniować jako nietrwałe instalacje przestrzenne, znajdujące miejsce dla swojej egzystencji głównie w niewykorzystanych skrawkach miast, ale nie tylko. Warto zauważyć, że pomimo iż jest to forma ogrodu, nie zawsze zawiera elementy roślinne lub nawiązujące do motywów roślinnych. Niekiedy prowokują one, zmuszając do zastanowienia się nad kondycją otaczającej przestrzeni – poza wymiarem artystycznym mogą mieć również wymiar społeczny.

W 2019 r. wielkim echem odbiła się tzw. strefa relaksu, która powstała na placu Bankowym w Warszawie. Założenie było proste – utworzyć miejsce miłe do odpoczynku, „odczarowując” jednocześnie asfaltową przestrzeń w centrum miasta. Wykonano konstrukcje drewniane, nasadzenia roślinne, rozstawiono leżaki. Nieco się zazieleniło i na pewno zrobiło się bardziej przyjaźnie. Ale zauważono 2 problemy: pierwszy to czas trwania kompozycji, który miał zakończyć się 1 września, drugi zaś to wysoki koszt budowy, wynoszący 920 tys. zł. Powstało więc pytanie: czy zawsze musi być to aż taki wydatek?

Wszystko zależy od efektu, jaki chcemy uzyskać, i założeń projektowych. W przestrzeniach publicznych wyjątkowo istotnym aspektem jest zapewnienie bezpieczeństwa. Nie da się jednak ukryć, że możliwości materiałowe ogrodów tymczasowych są bardzo szerokie i w dużej mierze zależą od wyobraźni. Zapewne wielu osobom ten typ ogrodu będzie kojarzył się z paletami, używanymi jako donice, stoliki, ławki. Ale cóż by się stało, gdyby jako pojemników na rośliny użyć starych walizek, skrzynek czy worków po ziemniakach? Oczywiście też spełniłyby swoją rolę i wpisały się w ideę. Ciekawy budulec zastosowano do utworzenia przestrzeni podczas 10. edycji International Biennial of Landscape Architecture w Barcelonie. Jest to wydarzenie skupiające wiele znakomitych pracowni z całego świata, podczas którego przyznawane są nagrody wybitnym projektom. A owym budulcem była… słoma. Jej kostki posłużyły za siedziska, a rozścielona na powierzchni – stanowiła świetne tło dla numeru edycji festiwalu.

Inny, warszawski przykład pokazuje, iż te niewielkie założenia stają się elementem coraz bardziej prestiżowym – 13 maja 2016 r. 
w Ambasadzie Niemiec w ramach akcji „Zielone miasto” otwarto ogród tymczasowy. Był on miejscem kreatywnego współdziałan...