Równość zaczyna się w cieniu drzew
Park za rogiem nie oznacza jeszcze dostępu. Coraz więcej badań pokazuje, że miejska zieleń – choć formalnie wspólna – w praktyce rozkłada się nierówno. Różnice dotyczą nie tylko przestrzeni, ale też czasu, bezpieczeństwa i kultury użytkowania.
Wykup subskrypcję, aby odsłuchać artykuł w formacie audio.
Wykup dostępObszar nierówności
Parki, skwery, aleje drzew, ogrody społeczne czy nadrzeczne bulwary łatwo uznać za dobro wspólne, które służy wszystkim. W praktyce jednak korzyści płynące z kontaktu z naturą – poprawa samopoczucia, możliwość ruchu, ochłoda w upały, budowanie więzi sąsiedzkich – rozkładają się nierówno. Jedni mają park i cień drzew pod domem, inni muszą dojeżdżać przez miasto, a czasem rezygnują całkiem, bo koszt czasu, pieniędzy i stresu jest zbyt wysoki. Najbardziej oczywista warstwa nierówności ma charakter przestrzenny. Dzielnice zamożniejsze częściej dysponują większą ilością zadbanej zieleni i lepszą infrastrukturą wokół niej: bezpiecznymi przejściami, ławkami, wodą pitną, oświetleniem czy wygodnym transportem. W dzielnicach uboższych zieleń bywa pofragmentowana, gorszej jakości albo sprowadzona do pasów trawnika między jezdniami. Do tego dochodzi wymiar czasu i zasobów: żeby skorzystać z parku, trzeba mieć wolne popoł...Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?
Wykup dostęp — 5,00 złMasz już dostęp do tego artykułu?
Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.