Trzeba go jednak używać rozważnie i z wyczucie, bo – jak każdy lek – i ten można przedawkować i zamienić w „lekarstwo gorsze od choroby”. Jak stosujemy kontrolę my? – Trochę tego leku za mało tam, gdzie patologie, tam, gdzie szara sfera. A za dużo – i do tego nie jest odpowiednio aplikowany – w firmach prowadzących legalny biznes – mówi Daniel Stawecki, wiceprezes Głogowskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego.

Piramida sankcji

Dzieje się tak, mimo iż w teorii prawo chronić powinno interesy legalnego biznesu. Ustawa Prawo przedsiębiorców (tzw. Konstytucja Biznesu z 2018 r.)1 wprowadza zasadę „przyjaznej interpretacji przepisów” i „domniemania uczciwości przedsiębiorcy”. Zapisy ustawy wynikają wprost z przyjętej koncepcji „piramidy sankcji” Iana Ayresa i Johna Braithwaite’a, opisanej m.in. przez prof. Stanisława Kasiewicza ze Szkoły Głównej Handlowej w pracy „Ryzyko regulacyjne w koncepcji Responsive Regulation”2. „Myśl, jaka przyświeca temu modelowi, jest taka, aby proces wdrożenia legislacji rozpocząć od zastosowania miękkich instrumentów zachęcających do jej przyjęcia. Zaleca się stopniowe przechodzenie od zachęt do kar, kierując się ich kosztem i poziomem trudności zarządczych” – pisze prof. Kasiewicz.

Zaczynamy więc od zachęt, porad, edukacji i pomocy we wdrożeniu. Gdy to nie działa, przechodzimy do negocjacji i ustaleń. Dopiero po przejściu tych etapów, jeśli nie przynoszą one efektu, przejść można do sankcji cywilnych w postaci grzywien lub zawieszenia licencji. Na samym końcu zaś są sankcje cywilne, zawieszenie, a w końcu odebranie licencji.

Często odnoszę wrażenie, że w Polsce ta „piramida sankcji” stoi na głowie, w codziennej praktyce zbyt mało jest doradztwa, a za dużo sankcji – mówi Daniel Stawecki. I podaje przykład, który dotyczy jego instalacji. Po przyjęciu partii gruzu budowlanego w masie dostarczonych odpadów znaleziono oponę. Podczas segregacji wewnętrznej oponę odłożono na bok. Kontroler zauważył, że opona leży nie tam, gdzie powinna, i zabrał się za wymierzanie kary. – Zgodziłem się z nim, że opona nie powinna leżeć tam, gdzie leży. Ale wyjaśniłem, skąd się tam wzięła, i zapytałem, co należy w takich wypadkach zrobić. W odpowiedzi usłyszałem, że to kontrolera… nie obchodzi i nie będzie zatem ani mi radził, ani brał pod uwagę naszych wyjaśnień. To mało partnerskie podejście powtarza się w wielu innych podobnych wypadkach – mówi Daniel Stawecki.

Znajduje to odbicie w codziennej praktyce sądowej. Karane w nadmiarze za dość drobne uchybienia firmy odpadowe często odwołują się do sądów od wymierzonych kar. I wygrywają. – Tyle że to marna satysfakcja. Trzeba sobie zadać dodatkowy trud, opłacić prawników. Ja wolałbym takie proste i ewidentne sprawy załatwiać bezpośrednio podczas kontroli – mówi Daniel Stawecki.

Podkreśla, że w praktyce stosowania prawa często pojawiają się wątpliwości. Przepisy z natury rzeczy nie precyzują wszystkiego dokładnie, życie często przynosi nieprzewidziane paragrafami sytuacje, które trzeba w jakiś sposób rozwiązać. – Wolałbym te rozwiązania znaleźć w dialogu z instytucjami kontrolnymi. To byłoby dobre rozwiązanie i dla nich, i dla mnie. Fakt, że trzeba z tymi wątpliwościami iść do sądu, to porażka obu stron. Moim zdaniem, dialogu nad właściwą interpretacją i wdrożeniem przepisów brakuje najbardziej – ocenia wiceprezes GPK Głogów.

Kontrola po partnersku

Zgoda, często także w mojej praktyce spotykam się z wyrokami sądu uchylającymi kary dla firm odpadowych. Zgoda, zbyt często kontrole mają charakter represyjny, nie doradczy. Ale warto poczynić dwa istotne zastrzeżenia – mówi adwokat Katarzyna Wolny-Tomczyk z kancelarii Eco Legal z Wrocławia, prezes Związku Producentów Paliw z Odpadów i Biomasy.

Pierwsze dotyczy tego, że wiele tu zależy od rodzaju inspekcji, postawy jej konkretnej regionalnej agendy. Drugie nawiązuje do postawy i kompetencji samego kontrolera. – Na szczęście nie jest tylko tak, że prawdziwe jest równanie kontrola = opresja. Na szczęście mamy do czynienia także z prawdziwymi kontrolami doradczymi, gdzie obie strony traktują się po partnersku. I liczy się także trend. W mojej ocenie tak po partnersku coraz częściej zachowuje się kluczowy dla branży odpadowej kontroler, Inspekcja Ochrony Środowiska – mówi Katarzyna Wolny-Tomczyk.

Pozostaje mieć nadzieję, że ten trend zostanie utrzymany. A skuteczna represja wymierzona zostanie tam, gdzie jej najbardziej brakuje: w szarej sferze.

Bartłomiej Leśniewski

 

Źródła

1.      Ustawa z 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców (DzU z 2018 r. poz. 646).

2.      http://wneiz.pl/nauka_wneiz/frfu/73-2015/FRFU-73-385.pdf (dostęp: 30.04.2026).