W cieniu paneli umierają drzewa
Metafory otwierają nasze umysły, ale mogą je też zamykać – pisze na łamach internetowego magazynu „Psyche” neurobiolożka Claire O’Callaghan, a Pierre Hadot w Zasłonie Izydy. Eseju o historii idei natury konstatuje: metafora nigdy nie jest niewinna. Niesie ona ze sobą cały zbiór obrazów, uczuć, wewnętrznych dyspozycji, które bezwiednie wpływają na świadomość.
Podobne niepokojące myśli towarzyszą mi od lat, kiedy obserwuję mitygacyjno-adaptacyjne zmagania ludzkości, prowadzone pod szyldem „zielonej transformacji”, na którą składają się przede wszystkim „zielona transformacja energetyczna” i „zielona energia”. Metafory te mają potężną moc, co zapewne wynika z faktu intuicyjnej i wyuczonej wiedzy, że to na zieloności i błękitności naszej planety ufundowane jest złożone i różnorodne życie.
Zielona metafora – zielone złudzenie
Niestety siła metafory od początku miała charakter usypiający i od początku prowadziła nas na manowce, co wyrażało się w tym, że dodanie przymiotnika „zielony” do dowolnych działań załatwiało sprawę ich zasadności, ekologiczności i zrównoważoności. Najbardziej uderzający kontrast między piękną i chwytliwą metaforą a mniej zielonymi faktami pojawił się już wraz z kwalifikowaniem jako odnawialnej energii poch...