O tym, dlaczego znowelizowana ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nie pozwoli optymalizować kosztów odbioru przez gminę odpadów od mieszkańców, a tak naprawdę wprowadziła zmiany, które mogą obciążyć samorządy jeszcze większymi kosztami funkcjonowania systemu, z Jarosławem Grobelnym, wiceprezydentem Gniezna, rozmawia Tomasz Małecki.
Coraz więcej zarządów zieleni i innych podmiotów zaczyna stosować worki do nawadnia nowych nasadzeń. Przymocowanie worka na pniu drzewa zdaje się być intuicyjne. Ale w tym przypadku intuicja trochę zawodzi. Worki do kropelkowego nawadniania zalały kraj. Pierwotną konstrukcję dotychczas jednego producenta powielają coraz liczniejsze firmy, a liczba dystrybutorów jest kilka razy większa niż wytwórców. Konstrukcja jest prosta – wodoszczelny materiał zszyty w formę rozłożystego, foremnego bukłaka, zamek błyskawiczny, który pozwala spiąć konstrukcję na kształt wydrążonej gruszki, u góry paski z zatrzaskami lub parciane pętelki do mocowania, planowo rozszczelniony spód zapewniający stałe i powolne przesiąkanie zawartości zgodnie z kierunkiem grawitacji, do podłoża. Jest wielu wytwórców, więc jest w czym wybierać. Tymczasem nieprawidłowe zamocowanie urządzeń lub zastosowanie na nich popularnego w Polsce systemu „zamów, zapłać, zamontuj, zapomnij” może przynieść więcej realnej szkody niż wirtualne korzyści wizerunkowe z wprowadzenia widocznej zmiany. Choć sama widoczność wydaje się być pierwszą i nie jedyną zaletą opisywanego systemu. Ale o zaletach dobrego używania worków trochę później. Zacznijmy od opisu negatywnych następstw używania ich w sposób nieprawidłowy.
Dzisiejsze przewidywania wskazują, że już za kilka lat ok. 10–15% kwoty budżetów miast może skupiać się w obrębie wszelkich kategorii związanych z ekologią. Wymusi to konieczność zmiany budżetów, wraz z przenoszeniem kosztów pomiędzy resortami administracji miejskiej. Dotychczasowe wydatkowanie budżetów miast na ogólnie przyjętą kategorię „eko” przede wszystkim skupiało się na zazielenianiu miast. Tylko w nieznacznym stopniu wydatki dotyczyły innych elementów służących ochronie przyrody i środowiska. Jeszcze mniejszy udział stanowiło inwestowanie w typowe rozwiązania przeciwdziałające skutkom zmian klimatu. Wskaźniki wydatkowania na „eko” w miastach były jednocyfrowe.
Problem z Budżetami Obywatelskimi jest jeden! Często słyszałem na spotkaniach działaczy i aktywistów miejskich, w kuluarach różnych spotkań, odbywających się jak Polska długa i szeroka: Z roku na rok coraz bardziej są nieobywatelskie! A szkolne, parkingowe, chodnikowe i łatające dziury w budżetach spółdzielni mieszkaniowych. - pisze Wojciech Januszczyk, architekt krajobrazu, prezes Fundacji Krajobrazy.
Zintegrowany miejski system powinien działać jak świetnie naoliwiona maszyna – być spójny i samoobsługowy oraz kompleksowo odpowiadać na wyzwania zmieniającego się miasta. Skrojone na miarę rozwiązania pozwalają zracjonalizowa











