Nad ranem zakończyła się akcja gaszenia pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym, gdzie spłonęło ok. 1,3 ha łąk i lasów – poinformowała straż pożarna. W akcji wzięło udział ok. 150 strażaków.

Ogień w Biebrzańskim PN pojawił się w niedzielę (19 kwietnia) po południu. Paliły się jedne z najcenniejszych przyrodniczo terenów na styku trzech powiatów: augustowskiego, monieckiego i sokólskiego w rejonie Kopytkowa i Polkowa w stronę obszaru ochrony ścisłej Czerwone Bagno.

– Akcja trwała na trudno dostępnym, bagiennym terenie, zakończyła się we wtorek nad ranem – poinformował dyżurny w Wojewódzkim Stanowisku Koordynacji Ratownictwa Państwowej Straży Pożarnej w Białymstoku. Dodał, że na miejscu zostali pracownicy parku, który nadzorują teren i mają informować, gdyby znowu pojawił się ogień.

Ze względu na trudno dostępny teren bagienny, strażacy nie mogli dotrzeć wszędzie bezpośrednio – poinformował zastępca naczelnika wydziału operacyjnego Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Białymstoku Wojciech Łapiński.

W akcji PSP, ochotnicy i drony

W poniedziałek przez cały dzień w akcji gaśniczej brało udział około 150 strażaków zawodowych i ochotników, straż leśna, pracownicy parku. Wykorzystywano trzy samoloty gaśnicze Lasów Państwowych, drony. Drony były także pomocne w lokalizacji ognia.

Z danych z map cyfrowych, szacunków służb, danych z dronów wynika, że spłonęło ok. 1,3 tys. ha łąk i lasu – podały straż pożarna i dyrekcja parku. Artur Wiatr z Biebrzańskiego PN poinformował PAP, że teren pożaru był monitorowany także z wykorzystaniem drona 1. Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Ostoja rzadkich gatunków zagrożona

Biebrzański Park Narodowy jest największym polskim parkiem narodowym. Chroni cenne obszary bagienne. Jest ostoją wielu rzadkich gatunków, zwłaszcza ptaków wodno-błotnych. Wiosenne pożary podmokłych łąk, które mogą być skutkiem wypalania traw przez człowieka, mają miejsce w tym rejonie co roku mimo, że o niewypalanie traw apelują cały czas dyrekcje parków i strażacy.

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj