Białostocka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie pożaru składowiska odpadów w Studziankach. Zdaniem biegłych nie doszło tam do celowego podpalenia. Śledczy wciąż badają sprawę pożaru innego składowiska w tej samej miejscowości.

Studzianki bardzo często trafiają na mapę pożarów składowisk i sortowni odpadów. 24 sierpnia zapaliło się tam, liczące 7,7 ha, składowisko prowadzone przez spółkę należącą do związku założonego przez kilka gmin: Wasilków, Supraśl, Czarna Białostocka i Dobrzyniewo Duże.

Z pożarem walczyło kilkadziesiąt zastępów straży pożarnych z województw podlaskiego, warmińsko-mazurskiego i mazowieckiego, a także samolot używany przez Lasy Państwowe. Na ratunek przyszedł również… deszcz.

CCJ 300 x 250

Mimo wszystko okolicę spowijały kłęby dymu, zamknięto odcinek drogi krajowej nr 8. Kontrolerzy badali czy nie doszło do zanieczyszczenia powietrza mogącego stanowić zagrożenie dla mieszkańców. Ostatecznie biegli orzekli, że pożar nie zagrażał zdrowiu, życiu i mieniu a także, że na gminnym składowisku nie doszło o umyślnego podpalenia. Śledczy nie ustalili jednak w jaki sposób powstał pożar; czy był to na przykład efekt zaprószenia ognia.

Postanowienie o umorzeniu śledztwa jest prawomocne. Tymczasem białostocka prokuratura wciąż bada za to czerwcowy pożar składowiska w Studziankach prowadzonego przez prywatną firmę. Z ogniem walczyło tam 16 zastępów.

O podejrzeniu popełnienia celowego podpalenia prokuratura została powiadomiona przez marszałka województwa. Urzędnicy zwracali uwagę, że to szósty pożar tego składowiska w ciągu sześciu lat. Po ostatnim zarządzająca nim spółka została już ukarana przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska karami sięgającymi ponad 87,2 tys. zł za dzień magazynowania opadów. Odwołała się od tej decyzji.

W ostatnich miesiącach pożary wybuchały średnio co kilka dni, bardzo często w weekendy. Ministerstwo Środowiska pracuje nad rozwiązaniami mającymi ukrócić ten proceder.

Źródło: bialystok.onet.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj