Projekt nowelizacji Prawa wodnego został opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Towarzyszą mu uwagi zgłoszone przez kilka resortów. Tempo jest bardzo szybkie, bo zaledwie w piątek projekt ukazał się wykazie prac legislacyjnych rządu.

Na początku marca pojawiła się zapowiedź podjęcia prac nad nowelizacją Prawa wodnego przez Ministerstwo Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej. Ich celem miało być  obniżenie “rygorów formalnych związanych z postępowaniami administracyjnymi w zakresie udzielania zgód i przyrzeczeń wodnoprawnych (…)”.

Nowelizacja miała też ograniczyć “wymóg przedkładania danych lub dokumentów, które znajdują się już w posiadaniu organu, sprzyjając redukowaniu barier biurokratycznych oraz skracaniu postępowań administracyjnych”.

CCJ 300 x 250

Będzie kolejna nowelizacja Prawa wodnego

Wody opadowe i kompetencje zlewni

Dziś opublikowany projekt nowelizacji przewiduje m.in. zakaz wprowadzania wód opadowych do wód podziemnych oraz zakaz wprowadzania wód opadowych zawierających substancje szczególnie szkodliwe do ziemi.

Przypisuje Krajowemu Zarządowi Gospodarki Wodnej zadania związane z wydawaniem decyzji o których mowa w art. 343 ust. 6 ustawy oraz pełnieniem przez prezesa Wód Polskich funkcji wyższego stopnia w rozumieniu kpa, a zarządom zlewni zadań wynikających z postępowania w sprawie wydania decyzji o lokalizacji celu publicznego. Efektem tych zmian, czytamy w projekcie, będzie „wyeliminowanie wątpliwości interpretacyjnych związanych z przypisaniem kompetencji właściwej jednostce organizacyjnej Wód Polskich”.

Proponuje się umożliwienie podmiotom, które mają zawarte umowy z Wodami Polskimi kontynuacji umów bez konieczności przeprowadzania przetargu. Proponowana zmiana nie wpłynie na obowiązek uzyskania zgody organu nadzorującego odnośnie do planowanego rozporządzenia nieruchomością, jak również nie zaburzy transparentności procedury. „Zmiana będzie skutkowała również utrwaleniem wizerunku Wód Polskich jako rzetelnego kontrahenta w dłuższej perspektywie czasu” – tłumaczy Ministerstwo.

Opłaty od progu… 20 złotych

Projekt przewiduje wprowadzenie w okresie przejściowym (do 31 grudnia 2020 r.), obowiązku składania przez podmioty korzystające z usług wodnych oświadczeń, na podstawie których ustalane będą opłaty. Mają one zawierać m.in. informacje o ilości pobranych wód podziemnych lub wód powierzchniowych z uwzględnieniem podziału na cele lub potrzeby.

Projekt ustala też minimalny próg, od którego pobiera się opłatę za usługi wodne. Proponuje się przyjąć zasadę, że opłaty za usługi wodne nie będzie się wnosić, jeżeli jej wysokość ustalona przez Wody Polskie albo wójta, burmistrza lub prezydenta miasta nie przekroczy 20 zł.

Likwiduje też obowiązek ogłaszania w prasie lokalnej informacji o wszczęciu postępowań w sprawie wydania pozwolenia wodnoprawnego. Efektem tej zmiany ma być skrócenie postępowań i zmniejszenie obowiązków administracyjnych przez organy Wód Polskich prowadzące tysiące postępowań administracyjnych w sprawie pozwoleń wodnoprawnych.

MGMiŻŚ rekomenduje też zmiany w Prawie ochrony środowiska, których efektem ma być umożliwienie w pozwoleniu zintegrowanym określenia warunków wprowadzania ścieków do wód lub do ziemi, a także proponuje przywrócenie podstaw prawnych do finansowania przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zadań z obszaru gospodarki wodnej.

Zakłada się, że ustawa wejdzie w życie w II kwartale 2018 r. Szybkie tempo prac zapowiadał niedawno minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, Marek Gróbarczyk.

Prawo wodne czeka „czyszczenie”, zapowiada minister Gróbarczyk

Część regulacji ze względu na „ważny interes państwa” wejdzie w życie z mocą wsteczną, a „zasady demokratycznego państwa prawnego nie stoją temu na przeszkodzie”, czytamy w uzasadnieniu nowelizacji.

Opomiarowanie dla wszystkich?

Projektowi nowelizacji na stronach Rządowego Centrum Legislacji towarzyszą uwagi zgłoszone przez kilka resortów. Jak zauważa Joanna Kostrzewska z kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners, bardzo przyspieszono prace nad nowelizacją ustawy, bowiem całkiem pominięty został etap konsultacji np. branżowych.

Joanna Kostrzewska zwraca też uwagę na proponowane przez Ministerstwo Środowiska wprowadzenie powszechnego obowiązku opomiarowania ścieków. Ma to związek z głośnym ostatnio artykułem 36 ustawy Prawo wodne, którego pojawienie się w ustawie Prawo wodne do tej pory nie jest wyjaśnione.

Kto wpisał kontrowersyjny artykuł do Prawa wodnego? Sprawę zbada prokuratura

Projekt nowelizacji można znaleźć tutaj.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

6 Komentarze

  1. Prawo wodne w całości nadaje się do kosza. Wody polskie z niczym sobie nie radzą. Stanowiska dyrektorskie obsadzane są niekompetentnymi ludźmi.

  2. Maksymalnym przegięciem jest interpretacja, że opłatę stałą z ujęcia wody liczy się się z maksymalnej godzinówku ujęcia wody. Jest to wartość, której nie można przekroczyć i w praktyce może raz na 5 lat występuje chwilowy tak duży pobór. Zatem jest to kolejna nadinterpretacja wyłącznie po to by wyciągnąć pieniądze z kieszeni podatnika. Podobna sytuacja jest przy opłatach zmiennych za wody opadowe.

  3. Prawo wodne dla Polek i Polaków z ustawowym zagwarantowaniem, że wody z terytorium RP są własnością Polek i Polaków oraz że są zarządzane wyłącznie przez samorządowe i państwowe polskie instytucje!!!

  4. po co w ogóle operaty wodnoprawne? po co tracić czas i pieniądze firm? wystarczyłyby jakieś proste zgłoszenia tak jak pozwolenia na budowe i z głowy…a tak nawet pracownicy WP nie wiedzą jak interpretować Prawo Wodne…czeski film i pisanie rozporządzeń na kolenie, jakby jeszcze troche poczekali to by ta nowelizacja oznaczala napisanie calego PW od nowa…

    • Dokładnie tak jest każdy zarząd zlewni interpretuje po swojemu, zamiast usprawnić to namieszali tak że nie wiadomo o co chodzi. Za kilka miesięcy wszystko to się zatka, że na pozwolenie trzeba będzie czekać po pół roku.

      • Za jakie pół roku, teraz już się czeka siedem miesięcy. Biedni Ci co składają wnioski i biedni szeregowi pracownicy Wód Polskich, którzy muszą świecić oczami za ten bubel jakim jest prawo wodne i władze Wód Polskich, które nie potrafią zrozumieć, że 5 osób nie zrobi w tym samym czasie tego co robiło 50 osób.

Skomentuj