Polska awansowała aż o trzy miejsca i znalazła się w pierwszej 20. rankingu RECAI, oceny atrakcyjności państw dla inwestorów w odnawialne źródła energii.

Ranking opracowany przez firmę konsultingową EY otwierają Stany Zjednoczone, dalej są Chiny, Wielka Brytania i Niemcy. Za mniej atrakcyjne od Polski autorzy rankingu uznali m. in. Koreę Płd., Finlandię, Szwajcarię i Norwegię.

Skutki wojny

59 edycja rankingu Renewable Energy Country Attractiveness Index (RECAI) nosiła tytuł “Czy potrzeba bezpieczeństwa energetycznego hamuje dążenie do zerowej emisji netto?”. Ranking powstawał w momencie ogromnych i gwałtownych zmian na globalnym rynku energii oraz wybuchu wojny w Ukrainie, która spowodowała odwrót od rosyjskich paliw, w tym przede wszystkim gazu ziemnego i ropy.

W wypadku Polski autorzy rankingu uznali, że dążenie do „zerowej emisji netto” nie będzie miało miejsca.

– Niespotykana wcześniej niepewność na rynku gazu w ostatnich kilkunastu miesiącach w połączeniu z wieloma czynnikami powodującymi wysoki popyt i ograniczenie podaży energii powodują, że bezpieczeństwo energetyczne stało się najważniejszym zagadnieniem dla rządów większości państw. W efekcie planują przyspieszyć i powiększyć inwestycje w odnawialne źródła energii – mówi Jarosław Wajer, Partner EY Polska, Lider Działu Energetyki w regionie CESA.

Energia z wiatru

– Głównym powodem awansu Polski było ogłoszenie postępowań na wydanie pozwoleń lokalizacyjnych na nowe farmy wiatrowe offshore. Szacuje się, że potencjał produkcyjny polskiej części Bałtyku wyniesie 8-11 GW w 2040 roku – podaje EY.

Farmy wiatrowe offshore są już stałą częścią europejskiego rynku energetycznego, mimo poważnych przeszkód w ich budowaniu. Te obecnie eksploatowane posadowione są na relatywnie płytkich wodach i trwale związane z podłożem.. Aby w pełni wykorzystać potencjał offshore, rządy oraz firmy energetyczne pracują nad koncepcją budowania pływających farm wiatrowych na głębokich wodach, powyżej 60 metrów głębokości, gdzie na ogół występują silniejsze wiatry pozwalając na uzyskanie wyższej produktywności.

Energia wiatrowa to obecnie 5% produkcji energii elektrycznej na świecie. Do 2050 roku powinna wynieść 33%. Pływające farmy wiatrowe mogą dodać do tego około 2 procent.

– Wyjątkowa i niespotykana do tej pory sytuacja na rynku energii wymusza na rządach oraz inwestorach przyspieszenie wykorzystywania zielonej energii. Niepewność geopolityczna naruszająca bezpieczeństwo energetyczne powoduje wzrost cen, więc konieczność dekarbonizacji oraz uniezależnienia się od rosyjskich węglowodorów staje się najważniejszym priorytetem – podsumowuje Jarosław Wajer.

Czytaj więcej

Skomentuj