Ministerstwo Klimatu i Środowiska często porównywało swoją propozycję rozszerzonej odpowiedzialności producenta do czeskiego modelu ROP. Czy słusznie? Jakub Tyczkowski z organizacji odzysku Rekopol przekonuje, że nie. Porównaniom sprzeciwia się operator tamtejszego systemu.
Rosnący strumień bioodpadów może przesądzić o osiągnięciu wymaganych poziomów recyklingu. Jednak – jak wskazują eksperci – Polska wciąż jest na początku drogi do budowy sprawnego systemu ich zagospodarowania. Barierą są nie tylko przepisy, ale też opór społeczny i niedostateczna infrastruktura.
– Gdyby producenci byli tak odpowiedzialni ekologicznie, jak deklarują, to w ogóle nie potrzebowaliby ustawy UC100, żeby płacić za odpady opakowaniowe. Mieliśmy przecież organizacje odzysku i ten model się nie sprawdził – mówi radca prawny Sławomir Podgórski, ekspert KIGO. Prawnik odnosi się do ustawy wprowadzającej rozszerzoną odpowiedzialność producenta, o której rozmawialiśmy w czasie debaty zorganizowanej przez Abrys w Krajowej Izbie Gospodarczej w lutym 2026 r.
Podczas lutowej debaty w Krajowej Izbie Gospodarczej posłanka KO Gabriela Lenartowicz stwierdziła, że jeżeli w połowie kwietnia do parlamentu trafi ustawa wprowadzająca ROP w obecnym kształcie, "rozpocznie się wielka awantura". – Moim zdaniem jest to apel, żeby taka awantura nie wybuchła. Pani poseł wskazywała nam wszystkim, że wcześniej należy wypracować rozsądny konsensus – komentuje dr Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców.
Wciąż jedynie połowę bioodpadów udaje nam się zebrać selektywnie. - Reszta z nich ląduje w większości przypadków w tzw. czarnym worku, a to generuje koszty - mówi Beata Waszczyłko-Miłkowska z Bioveradi. To również duża strata dla gmin, które obecnie walczą o każdy punkt procentowy poziomów recyklingu. Bioodpady mogą być decydujące dla ich osiągnięcia. Rozmowa poprzedza 3. Konferencję "Odpady ulegające biodegradacji" wydawnictwa Abrys.










