1 / 5

Zgodnie z projektem ustawy o jawności życia publicznego, wójtowie, burmistrzowie, prezydenci, starostowie, marszałkowie i członkowie zarządów województwa, nie będą mogli zasiadać we władzach spółek prawa handlowego. Rząd chce chronić informujących o podejrzeniu popełnienia przestępstwa korupcyjnego.

Wąsik w poniedziałek w trakcie konferencji prasowej wymieniał kolejne założenia projektu ustawy o jawności życia publicznego. Mówił m.in. o poszerzeniu zakazu zasiadania oraz wykonywania wszelkich czynności na rzecz spółek prawa handlowego, przez osoby pełniące funkcje publiczne.

W spotkaniu brał także udział Mariusz Kamiński, koordynator służb specjalnych w rządzie Beaty Szydło.

– Dotychczas wójtowie, burmistrzowie, prezydenci, starostowie, marszałkowie i członkowie zarządów województwa mieli takie prawo. Te wyjątki uchylamy i w tej chwili nie będą mogli zasiadać w żadnych spółkach, choćby prowadzonych przez ten samorząd – zaznaczył Wąsik.

Jak dodał, nowe przepisy wprowadzają też zasadę, według której prezesi i członkowie zarządów spółek samorządowych, Skarbu Państwa oraz „tzw. spółek zobowiązanych” (gdzie SP ma powyżej 10 proc. udziałów), będą mogli zasiadać w zarządach spółek-córek, ale „tylko pod warunkiem, że będą wykonywać tę pracę bezpłatnie”.

– Nie będzie możliwości brania dwóch albo trzech pensji z różnych instytucji, które są w jednej grupie. Tak naprawdę prezesi spółek będą mogli brać tylko jedną pensję, chyba, że nie będą chcieli zasiadać w organach nadzorczych spółek podległych – powiedział Wąsik.

Wąsik poinformował też, że nowe regulacje zwiększają zakaz zatrudniania po zakończenia pełnienia funkcji publicznej w podmiotach, na rzecz których, podejmowano ważne decyzje.

– Dotychczas ten zakaz to był rok, w tej chwili proponujemy, aby to był trzyletni zakaz świadczenia pracy na rzecz podmiotów, wobec których podejmowano ważne, istotne decyzje, jak na przykład rozstrzygano przetargi – wyjaśnił.

– Osoba, która decydowała o tym, że dana czy inna firma weźmie zlecenie ze spółki czy samorządu, nie będzie mogła przez trzy lata w takim podmiocie pracować. Nadajemy także temu zakazowi sankcje karną. Dotychczas było to wykroczenie, teraz to będzie przestępstwo, za które grozi dwa lata więzienia i sąd będzie zobowiązany w przypadku ujawnienia takiej sytuacji, nałożyć nawiązkę na taką osobę w wysokości całości dochodu, jaki ta osoba z tej sytuacji wyniosła – dodał Wąsik.

Kontrowersyjne są również zapisy projektu ustawy o jawności życia publicznego dotyczące ochrony tzw. sygnalistów, czyli osób, które zgłaszają wiarygodne informacje o podejrzeniu popełnienia przestępstwa korupcyjnego dotyczące urzędu lub przedsiębiorstwa, w którym lub dla którego, świadczą pracę.

Kierującemu takie donosy przysługiwać ma prawo do zwrotu kosztów poniesionych na ochronę prawną w związku ze zgłoszeniem informacji o przestępstwie. Jego umowa o pracę ma być także chroniona. Bez zgody prokuratora informujących o możliwej korupcji nie będzie można jej wypowiedzieć lub zmienić jej warunków. Gdyby jednak pracodawca bez zgody prokuratora umowę z sygnalistą rozwiązał, to takiej osobie przysługiwać miałaby dwuletnia odprawa.

Wszystkie założenia projektu ustawy można przeczytać TUTAJ.

Źródło: Kurier PAP/Centrum Prasowe PAP

Pliki do pobrania

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj