1 / 12

Mimo regulacji unijnych i założeń wojewódzkich planów gospodarki odpadami, w polskim systemie odpadowym cały czas ważną rolę odgrywają składowiska. O ich znaczeniu, eksploatacji i rekultywacji rozmawiają uczestnicy konferencji Abrys w Łomnicy k. Karpacza.

Dużą część wtorkowej dyskusji zajęły wątpliwości co do zapisów WPGO i planów inwestycyjnych. – Jest spora rozbieżność danych dotyczących ilości składowisk regionalnych i zastępczych. Niejednoznaczne są też pojemności modernizowanych składowisk, przez co trudno oszacować ich żywotność – informował dr Zbigniew Grabowski z Politechniki Krakowskiej.

Realia składowisk niezgodne z WPGO

– Jak w związku z tym gminy i przedsiębiorcy mają zrealizować najważniejszy cel z KPGO 2022, czyli redukcję do 10 proc. ilości składowanych odpadów komunalnych w roku 2030? – pytał prelegent.

Dr Emilia Den Boer Politechniki Wrocławskiej porównała z kolei realną przepustowość składowisk na Dolnym Śląsku z założeniami tamtejszego WPGO. Dane znacząco się różnią – w 2016 r. na składowiska trafiło dwukrotnie więcej odpadów niż to wynikało z prognozy WPGO.

Den Boer, nawiązując do swojego wystąpienia mówiła, że jest i będzie bardzo trudno rzetelnie zbilansować ilość odpadów komunalnych wytwarzanych w stosunku do mocy RIPOK-ów, jak i pojemności składowisk. Szczególnie przy tylu zmiennych uwarunkowaniach wpływających na rynek, choćby przy nikłym postępie selektywnej zbiórki, barierach związanych z odbiorem frakcji do recyklingu, a szczególnie frakcji energetycznych. Na pewno nie można naginać rzeczywistości do celów wpisanych w WPGO – mówiła prelegentka.

Przyszłość bez odpadów – przyszłość bez składowisk?

Dr Piotr Manczarski stwierdził, że składowiskom odpadów przypisuje się coraz mniejszą rolę w polskim systemie odpadowym. Cały czas są jednak jego istotnym elementem. Wyzwaniem pozostaje ograniczenie do 2035 r. poziomu składowania do 10 proc. – Czy jest to w ogóle realne? – pytał Manczarski podczas panelu dyskusyjnego.

– Jest kilka barier: prawne, ekonomiczne, techniczne, społeczne – mówił Zbigniew Grabowski. – Technicznie jesteśmy w stanie tego dokonać, problemem są uwarunkowania społeczne związane z ekonomicznymi. Czy jesteśmy w stanie za taki postęp zapłacić? Mam wątpliwości. Szczególnie bez planowego, systematycznego działania na zasadzie „pospolitego ruszenia” może być to dużym wyzwaniem – przewidywał Grabowski.

W dyskusji pojawiła się też kwestia odorów ze składowisk. – Doświadczenia krajów zachodnich idą w kierunku zorganizowanego i czytelnego systemu monitoringu, tak, by posiadać wiarygodne dane. Jednak najważniejsze przy ograniczaniu uciążliwości zapachowej jest właściwe zabezpieczanie bryły składowiska, kolejne to zagospodarowanie odcieków, zapanowanie nad nimi, pozostają jeszcze działania w kierunku tworzenia barier antyodorowych – informowała prof. Izabela Sówka z Politechniki Wrocławskiej.

W pozostałych sesjach poruszona zostanie tematyka monitoringu składowisk, wykorzystywania danych z tych działań do ograniczania emisji z tych obiektów. W ostatni dzień uczestnicy konferencji będą mieli szansę w czasie wyjazdu do Lubawki przyjrzeć się jak tamtejszy Sanikom zrealizował rekultywację kilku składowisk w ramach projektu „Odpadom dajemy nowe życie”.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj