Komisja Europejska przyznała 270 mln zł dofinansowania na budowę spalarni odpadów w Gdańsku. Ekolodzy odnotowują jednak liczne nieprawidłowości w procesie inwestycyjnym. Z kolei mieszkańcy obawiają się odorów, które będą się unosić w okolicy jeśli wykonawca zdecyduje się na wymianę niestabilnego gruntu.

W poniedziałek pozytywną decyzję o dofinansowaniu spalarni odpadów w Gdańsku z rąk przedstawicielki Komisji Europejskiej w Polsce odebrała Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska. Zakład ma być oddany do użytku w 2023 r.

Pieniądze z Unii to kwota ponad 270 mln zł. Całość będzie kosztować prawie 507 mln zł. Inwestycja oczekuje obecnie na uprawomocnienie pozwolenia na budowę.

Tomasz Chróstny (UOKiK): w ponad połowie gmin była tylko jedna oferta na odbiór odpadów

Ekolodzy wytykają błędy

Inwestycja ma jednak swoich przeciwników. Towarzystwo na Rzecz Ziemi i Okręg Pomorski Polskiego Klubu Ekologicznego zwracają uwagę na liczne niedopatrzenia, kierując list do Komisji Europejskiej.

Ekolodzy oceniają m.in., że pozwolenie na budowę spalarni zostało im dostarczone z “licznymi błędami”. Pozwolenie pomija na przykład część warunków określonych przez regionalną dyrekcję ochrony środowiska.

Na dodatek, zgodnie z przepisami krajowymi, inwestycja nie posiada ważnej decyzji
o środowiskowych uwarunkowaniach, która pozwala inwestorowi ubiegać się
o pozwolenie na budowę i pozwolenie zintegrowane. – Dokument, na mocy
którego wydłużono okres jej ważności obciążony jest wadami prawnymi – twierdzą eksperci.

Spalarnia odpadów w Gdańsku - wstępny projekt
Tak ma wyglądać spalarnia w Gdańsku

Inwestor nie przedłożył też wymaganej krajowymi przepisami analizy kosztów i korzyści
inwestycji, odnotowują ekolodzy. Pełna lista zastrzeżeń dostępna jest TUTAJ. Organizacje pozarządowe domagają się, aby Komisja zweryfikowała ponownie zgodność z prawem przedłożonej przez inwestora dokumentacji i zasadność przyznania środków finansowych dla projektu budowy spalarni odpadów w Gdańsku.

Mieszkańcy obawiają się odoru

Grunt pod budowę spalarni odpadów w Gdańsku okazał się niestabilny. Potrzebne będzie albo palowanie terenu, albo wymiana 300 tys. m sześc. ziemi. Trwają analizy, którą z tych metod wybrać.

Wątpliwości związane ze ewentualną wymiana gruntu (ponad 3 ha) wyrażają przedstawiciele Stowarzyszenia Sąsiadów Zakładu Utylizacyjnego Gdańsk Szadółki. Uważają oni, że będzie się to wiązało z emisją odorów, ponieważ na tym terenie składowano niegdyś odpady.

– Miało być palowanie, delikatna ingerencja w strukturę gleby i osadów, które się tam nagromadziły. Jeżeli tak ma się zacząć budowa spalarni, to lepiej żeby w ogóle nie powstała w tym miejscu – mówił na antenie Radia Gdańsk – mówi Jarosław Paczos ze stowarzyszenia.

Grzegorz Walczukiewicz, dyrektor Portu Czystej Energii, mówi, że zakład położony jest na mocno zanieczyszczonych gruntach, których właściwości nośne są zaniżone. Właśnie dlatego zaproponowano jego wymianę. – Oczywiście jakieś kwestie dotyczące uciążliwości zapachowych mogą się pojawić, ale to nasza rola i wykonawcy, by te uciążliwości były jak najmniejsze – dodaje.

We wtorek, 4 lutego ma odbyć się spotkanie rady interesariuszy Zakładu Utylizacyjnego. Inwestycja została wstrzymana, ponieważ aktywiści z Towarzystwa na Rzecz Ziemi z Oświęcimia złożyli odwołanie od decyzji pozwolenia na budowę.

Źródło: Radio Gdańsk

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. Od wielu lat tematem spalarni zajmuje sie m.in.NOT Gdańsk. Czy naprawde żadne media w Trójmieście nie zaproszą ekspertów NOT do poważnej dyskusji na temat oddzialywania spalarni,emisji dioksyn,furanów. Gdzie są opinie Politechniki Gdańskiej,uczelni wyższych,inspekcji ochrony środowiska i t.d. Czy nikt z radnych ,posłów europosłów nie zaprosi niezależnych ekspertów zagranicznych do Gdańska na poważny panel i debatę z udzialem mieszkańcow. Wyniki wieloletnich badań, m.in. w nowoczesnej spalarni w Holandii wskazują na negatywne oddziaływanie na zdrowie mieszkańców. Dosyć eksperymentów na naszych żywych organizmach. Czy nie wystarczy nam dramat związany z jakościa wód Morza Baltyckiego i jego oczyszczenia. Kto przyjedzie do nas na wypoczynek?

  2. Czytam komentarz i nie wierzę. 1. Spalarnie raczej fiołków nie emitują, ja nie chce wdychać jeszcze tego smrodu, nie chce być truty. 2. Gminy w których są spalarnie i je obsługują także podniosły opłaty ponoszone przez mieszkańców, wiec twierdzenie ze spalarnia powstrzyma wzrost opłat jest nieprawdą! 3. Gminy mogą spalić już tylko 30%, max 10% składować na wysypisku, wiec pozostaje 60% które muszą zawrócić. Wg starego wzoru poziomu recyclingu mamy za 2019 wynik 36%, a wg nowego wzoru UE to ok 18% a cel to 50%, wiec PL brakuje 32% !!! Karę zapłaci PL do UE, gminy do WIOŚ, a mieszkańcy pośrednio przez zmniejszone inwestycje, bo gmina będzie musiała płacić z budżetu własnego.

  3. Problemów nie brakuje…tak problemem są pseudoekologczne organizacje, które od 25 lat blokują budowę tego typu obiektów. Robią to zawodowo i szkodzą mieszkańcom. Mieszkańcy mają potem podwyżki za odpady i to własnie przez tych panów. Także jest to wielki problem w całej Polsce.

Skomentuj