To lato jest najbardziej upalnym od lat w Europie. Wyjątkowo wysokie temperatury utrzymują się na Półwyspie Skandynawskim. Susza dotyka rolników w północnej i środkowej części kontynentu.

Rolnicy w północnej i środkowej Europie stoją w obliczu poważnych kłopotów finansowych, ponieważ dotknęła ich największa od lat susza. Ekstremalnie wysokie temperatury – które przekroczyły 30°C w obrębie koła podbiegunowego – są zgodne z tendencjami zmian klimatu według Światowej Organizacji Meteorologicznej. Europejskie Obserwatorium Susz (EDO) określiło suszę na kontynencie jako „rozległą i poważną anomalię”.

10 proc. normy opadu

Rolnicy w Szwecji nie widzieli deszczu od początku maja, spadło tam nieco ponad 10 proc. średnich opadów. Mówią, że żniwa w tym roku przyniosą plon najniższy od ćwierćwiecza, o połowę mniejszy niż przeciętnie, co skończyć się może poważną stratą finansową dla całego sektora.

Podobny problem jest w Holandii, gdzie podobnej suszy nie było od lat 70-tych, na Łotwie i Litwie, gdzie ogłoszono stan nadzwyczajny, w Wielkiej Brytanii, w której wprowadzono zakaz podlewania ogrodów. Z upałami i suszą zmagają się m.in. Norwegia, Irlandia, Białoruś, Czechy, Niemcy i Polska. Szacuje się, że o połowę wzrosną koszty wyżywienia zwierząt w tym sezonie, co może przełożyć się na wzrost cen żywności.

Polska cały czas zmaga się z suszą. Najgorzej jest w Poznaniu

KE zawiesza obowiązek zazieleniania

Po tym jak czerwiec został uznany za najcieplejszy w historii, Komisja Europejska zobowiązała się pomóc rolnikom m.in. poprzez zawieszenie zobowiązań „zazieleniania”, częściowo mających na celu zapobieganie zmianom klimatu. Chodzi o to, by rolnicy z obszarów dotkniętych suszą mogli produkować pasze na ziemiach, które miałyby być przeznaczone na ten cel.

Polska zwróciła się o pomoc finansową dla rolnictwa, jej wniosek do KE poparło 16 innych państw. Na razie jednak nie ma konkretnej odpowiedzi w tej sprawie. Rolnicy, którzy zróżnicowali swoje uprawy i zainwestowali w nawadnianie, lepiej radzą sobie z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Na to stać jednak tylko największych. Polski minister rolnictwa, Jan Krzysztof Ardanowski uważa, że KE powinna zastanowić w jaki sposób wspierać programy nawodnieniowe czy retencyjne.

źródło: Guardian, tvpinfo

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj