Nieruchomości niezamieszkałe włączone do systemu, co najmniej dwu-, a maksymalnie czterokrotnie wyższa opłata za niesegregowane odpady i zniesienie regionalizacji. To część zmian, które wprowadza nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.

Za jej przyjęciem głosowało 258 posłów, 142 było przeciw, a 26 się wstrzymało się od głosu.

Właściciele nieruchomości niezamieszkałych będą mogli przystępować do gminnego systemu. Do tej pory takiej możliwości nie mieli. Przedstawiciele korporacji samorządowych wielokrotnie protestowali przeciw tej zmianie uważając, że zwiększy to ilości odpadów przy jednoczesnym braku właściwej kontroli nad nimi. To z kolei może wpłynąć na wzrost kosztów dla mieszkańców.

W czasie prac nad nowelizacją ten punt zmieniany był kilka razy. – Dziś, w ostatniej chwili, wbrew uwagom wszystkich samorządów, na ostatnią chwilę zmienia się zapis na jeszcze bardziej rozszczelniający system – stwierdził wiceprezydent Bydgoszczy cytowany przez serwis samorzad.pap.pl.

Piotr Grzelak, wiceprezydent Gdańska napisał na swoim profilu na Facebooku, że “(…) oznacza m.in. początek rozmontowywania powstałego w 2013 r. systemu, w którym gmina wie, co dzieje się z odpadem, ryzyko zwiększenia się ilości nielegalnych wysypisk, potencjalny chaos na podwórzach, zwłaszcza śródmieść miast, na których każdą wiatę śmietnikową będzie mogła obsługiwać inna śmieciarka, wzrost kosztów dla mieszkańców, bo po wyjściu z systemu nieruchomości niezamieszkanych luka będzie musiała być zrekompensowana opłatą za śmieci”.

Kara i nagroda

Mieszkańcy, którzy nie będą segregowali odpadów muszą się liczyć z możliwością, że zapłacą cztery razy więcej niż ci, którzy odpady segregują. Decyzja będzie należała tu do gmin. Co prawda pierwotna wersja pomysłu „karania za brak segregacji” zakładała właśnie czterokrotność opłaty, ale w późniejszych wersjach projektu Ministerstwo Środowiska „zeszło” do dwukrotności. Ostatecznie posłowie przyjęli rozwiązanie zakładające, że samorządy będą mogły obarczyć niesegregujących odpady co najmniej dwukrotnie ale najwyżej czterokrotnie wyższą opłatą.

Sejm przyjął też rozwiązanie, które umożliwi samorządom dopłaty do opłaty śmieciowej. Pieniądze na ten będą mogły jednak pochodzić z dochodów ze sprzedaży surowców wtórnych.

Na obniżki opłat mogą liczyć mieszkańcy posiadający przydomowe kompostowniki. Jeśli gmina skontroluje właściciela, który złożył deklarację o kompostowniku, a takowego nie posiada, wówczas straci on zniżkę.

Zniesione regiony

Jedną z najbardziej istotnych zmian dla przedstawicieli instalacji przetwarzania odpadów jest zniesienie regionalizacji, która umożliwi gminom przekazywanie odpadów do instalacji w całym kraju (gminy będą też miały możliwość rozdzielania przetargów na odbiór i zagospodarowanie odpadów).

Postulując tę zmianę, Ministerstwo Środowiska podkreślało, że ma ona na celu zniesienie monopolu RIPOK-ów i obniżenie cen. – Jeżeli ministerstwo proponuje, aby stosowne uprawnienia zgody zwinąć po okresie trwałości projektu, mówimy tutaj o finansowaniu unijnym, to trzeba przypomnieć resortowi, że niektóre instalacje za dziesiątki i setki milionów były budowane przez gminy i były budowane przez związki gmin w oparciu o coś, co się nazywa business plan – mówił przed głosowaniem poseł Ryszard Wilczyński. – Ten business plan obejmuje 20, 30 lat i mówi o tym, że państwo polskie zadeklarowało, że zapewni odpowiednie warunki do funkcjonowania. A pan minister powiedział nam wczoraj na posiedzeniu komisji, że projekt jest po to, żeby skasować rzekomy monopol RIPOK, regionalnej instalacji przetwarzania odpadów. Panie ministrze, jeżeli celem ustawy jest wywrócenie kilkunastu czy kilkudziesięciu komunalnych spółek albo stworzenie im problemów, to ja dziękuję – podsumował.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

9 Komentarze

  1. Likwidacja rejonizacji RIPOków, to eliminacja monopoli. UOKiK nie umiał się za to zabrać, chociaż miał ku temu wszystkie narzędzia. Oczywistym jest, że jeśli w regionie działa jedna/trzy instalacje to powstanie monopol/oligopol i wszyscy mieszkańcy przepłacają za utylizację odpadów, a RIPOKi i ich właściciele się bogaciły. Zmian były konieczne, aby zlikwidować gigantyczne marże (czasem ukryte w pseudokosztach firmy). To była kluczowa kwestia jeśli chodzi o niekontrolowane podwyżki cen odpadów w regionach objętych monopolem/oligopolem. Odczujemy to wszyscy, konkurencja wymusi spadek cen.
    Kwestia zlikwidowania rozliczenia ryczałtowego za całość usługi zbierania i przetwarzania odpadów, to znaczący krok w walce z mafią śmieciową. Samorządy będą odtąd dokładnie wiedziały (przy czym powinny jeszcze dokładnie badać GPS pojazdów), czy płaca za swoje odpady i że raczej nie trafią dol lasu. Rozliczenie będzie za tonę zawiezioną do instalacji, a nie za wirtualny szacunek, który jak się wykonawcy nie będzie spinać, to śmieci trzeba wywieźć do lasu.
    Te dwie zmiany, a nie zeszłoroczne z ustawy o odpadach, poważnie nadwyrężają mafie śmieciowe i unormalnią rynek. To, że niektóre samorządy rzekomą “płaczą” z powodu tych zmian świadczy o bardzo niskim poziomie zrozumienia patrologii na rynku odpadów. Zatem bardzo dobrze się stało, że zmiany wprowadzono. Szkoda tylko, że przez tyle lat pozwalano na taką patologię w tym zakresie.

  2. Problem wzrostu cen za odpady to fakt, wycieczki polityczne, pozorowane działania, nic tu nie pomogą, chcemy chronić naturalne środowisko przed odpadami to musimy ponieść koszty ich prawidłowego zagospodarowania , odpady są i będą i tylko od nas zależy jak je wykorzystamy, słusznym jest ograniczenie składowania odpadów do frakcji niepalnych (6GJ), słusznym jest odzysk materiałowy w maksymalnym zakresie jak jest to możliwe, jednak nie zrozumiałym jest blokowanie budowy lokalnych elektrociepłowni lub otwarcie energetyki na paliwa z odpadów. Brak zejścia na przetworzone odpady z RIPOK-ów, bark odbiorców surowców wtórnych to główna i faktycznie jedyna przyczyna nieuzasadnionego wzrostu cen za zagospodarowanie odpadów i nic tu nie daje likwidacja regionów, rozdział przetargów na zbieranie i zagospodarowanie odpadów, kary za selektywną zbiórkę, należy natychmiast odblokować wykorzystanie balastu (frakcji palnej) jako paliwa z odpadów i absolutnie nie otwierać składowisk na tego rodzaju odpady. Dzisiaj wszyscy udają że problemu nie widzą i mydlą oczy coraz to nowszymi często nic nie wnoszącymi regulacjami prawnymi a problem ciągle pozostaje. Otwarcie rynku, wiara w małe słabe firmy, walka z pseudo monopolami to psucie tak ciężko wdrażanego systemu, wprowadza zamieszanie, generuje nadużycia, zakładając faktyczne uszczelnianie systemu (BDO, kontrola składowisk pod kontem składowanych odpadów)doprowadzi do likwidacji nieprawidłowości, lecz przy braku zejścia na paliwa z odpadów cały system się zablokuje. Koszty zagospodarowania odpadów w Europie wynoszą ponad 100 euro za tonę i tam gdzie ogranicza się składowanie odpadów są podobne, przy założeniu wytwarzania przez mieszkańca ok 0,5 tony odpadów na rok to mamy stawkę za zagospodarowanie odpadów na poziomie 20zł dodając koszty zbiórki pomiędzy 200 a 400zł/tonę, to stawka miesięczna na mieszkańca wynosi ok 30 do 40 zł/ m-c na osobę. Doliczając nie uzasadniony wzrost cen jakie ponoszą RIPOKI za przetworzone odpady (głównie frakcje palne) ceny szybują do góry poza wszelką kontrolą . RIPOK nie jest producentem odpadów tylko firmy i mieszkańcy nie ma wpływu na rynek odbiorców przetworzonych odbiorców i przy braku zmiany podejścia do budowy kompleksowego systemu gospodarki odpadami. Zbliża się dużymi krokami chwila zablokowania przepełnionych RIPOKÓW , które mają określone ograniczone możliwości magazynowania odpadów

  3. Prawda jest tak że gminy do tej pory nie zajmowały się gospodarką odpadami, poza przygotowaniem przetargu kopiuj/wklej.
    Był ryczałt i chodziło tylko o jak najniższą cenę i tyle, a to co się działo z odpadami po zebraniu nikt z gminy się nie interesował “bo po co”. Jak cena zaczęła rosnąć to larum. Segregowanie odpadów z tyloma frakcjami niesie ze sobą olbrzymie koszty zbierania. Kosztowo zebranie zmieszany i segregowanych wygląda podobnie, lecz już dzieląc na zebrane ton tych odpadów to już jest wielka różnica, śmieciarka zbierze 10 ton zmieszanych, ale już segregowanych 3 tony. Więc jak podzielimy koszty na 10 a na 3 mamy prostą odpowiedź. Do czasu kiedy odbiorem odpadów będą zajmować się hybrydy (transportujący i ripok jeden właściciel) nigdy nie dowiemy się ile kosztuje gospodarka odpadami, bo zawsze takie firmy będzie korciło kombinowanie.
    Rozdzielenie transportu od zagospodarowania- dlaczego taki opór ze stron gmin???
    1. cena za transport – prosto weryfikowalna przez gminę , wszystkie koszty jawne dla wszystkich.
    2. cena w ripoku – gmina może negocjować , szukać najlepszych rozwiązań dla “swoich” odpadów
    3. gmina w końcu zainteresuje się odpadami i ich wagą bo za nią płaci, podejmując programy obniżające wagę odpadów bezpośrednio zaoszczędzi pieniądze, duże pole do działania i inwencji urzędników
    Prawda jest taka że za odpady musimy płacić ( średnio 17-25 od osoby ) to są realne ceny na dzisiaj , i żadne zakłamywanie rzeczywistości nic nie da, tylko ewentualnie przesunie tą gorzką prawdę na później.

    • Wywrócić wszystko do góry nogami, wszystkich zbierających i przetwarzających śmieci nazwać mafią, i w końcu gdy już wszyscy na wszystkich się obraża wskazać winnych, tj. samorządy i spowodować likwidację samorządów za nieudolność , taki jest plan, a wtedy zapanuje namabsolutnie Król Wszystkich Kotów, Jaśnie Nam Panujący Jarosław Pierwszy Tego Imienna

Skomentuj