Robert P., właściciel składowiska w Fałkowie (świętokrzyskie), pozostanie na wolności – zdecydował Sąd Okręgowy w Kielcach. Na P. ciążą zarzuty przyjmowania i składowania odpadów wbrew warunkom określonym w pozwoleniu. Skutkowało to ich pięciokrotnym samozapłonem.

“Sąd uznał, że nie ma przesłanek na zastosowaniem tymczasowego aresztowania i środki wolnościowe wystarczą do zapewnienia właściwego toku postępowania” – powiedział PAP sędzia Tomasz Durlej, rzecznik Sądu Okręgowego.

Wcześniej taką samą decyzję podjął Sąd Rejonowy. “Sąd Okręgowy podzielił argumentację pierwszej instancji i utrzymał w mocy zaskarżone przez prokuraturę postanowienie. Środki wolnościowe wystarczą do zapewnienia właściwego toku postępowania. Ten pan będzie odpowiadał z wolnej stopy” – dodał Durlej.

Śledztwo w sprawie prowadzone jest od ubiegłego roku. W jego toku zebrano materiał dowodowy, w postaci przede wszystkim zeznań świadków, wyników oględzin miejsc pożarów oraz opinii biegłego dotyczących przyczyn pożarów, które wybuchały na składowisku w Fałkowie.

26 maja policja na polecenie prokuratora zatrzymała Roberta P. – prezesa spółki prowadzącej składowisko. Następnie mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Prokurator przedstawił mu zarzut przyjmowania i składowania odpadów wbrew warunkom określonym w pozwoleniu. Odpady były narażone na bezpośrednie oddziaływanie czynników atmosferycznych, co skutkowało ich pięciokrotnym samozapłonem. W toku śledztwa ustalono, że pożary mogły zagrażać życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.

Robert P. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, ale złożył wyjaśnienia.

Na składowisku w Fałkowie od lipca ubiegłego roku doszło do około 10 pożarów. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wydał decyzję o zakazie przywożenia kolejnych odpadów, a właściciel miał do 20 lutego uprzątnąć teren. Dotąd tego nie zrobił.

Czytaj więcej

Skomentuj