Przez koronawirusa zamknięte są biura i kasa. Kontakty z klientami zostały ograniczone do minimum, a pracownicy, których obowiązki na to pozwalają, albo zostali wysłani na zaległe urlopy, albo pracują zdalnie. Tak wygląda codzienność Goleniowskich Wodociągi i Kanalizacji w Goleniowie.

– Wykonujemy tylko najważniejsze zadania. Staramy się, żeby na wszystkich stanowiskach nie było pełnej obsady – mówi prezes spółki Janusz Dawidziak i dodaje, że przedsiębiorstwo, którym kieruje, podobnie jak inne w branży wod-kan, działa w stanie oblężenia.

Takie środki ostrożności zostały wprowadzone, by uniknąć sytuacji, w której wszyscy pracownicy z danego działu musieliby zostać poddani kwarantannie lub, jeszcze gorszej, gdy zaistniałaby konieczność czasowego zamknięcia przedsiębiorstwa.

Goleniowskie WiK starają się „dublować” stanowiska. Nawet pracownicy na urlopach są „pod telefonem”. Codzienne ozonowane są wnętrza pojazdów, pomieszczenia biurowe, oczyszczalnia i miejsca ujęcia wody. Te ostatnie zostały wyposażone także w lampy UV. – Woda wychodzi z ujęcia zdezynfekowana – zapewnia Dawidziak.

Pracownicy doglądający ujęcia wody nie kontaktują się ze sobą, a wszyscy pracownicy przedsiębiorstwa, którzy tego potrzebują, otrzymali środki ochrony osobistej: maseczki, rękawice i przyłbice

Goleniowskie WiK, jak wszystkie inne przedsiębiorstwa branży wod-kan, po raz pierwszy zetknęły się z epidemią. Dlatego starają się wymieniać informacjami i innymi. – Nie jesteśmy omnibusami, dlatego wymiana doświadczeń daje sporo dla całej branży – przekonuje Janusz Dawidziak.

Szansą na pogłębienie tej wiedzy będzie webinarium „Branża wod-kan w czasie epidemii – doświadczenia i porady praktyków”, organizowane przez Abrys w czwartek, 16 kwietnia.

Przedsiębiorstwa wod-kan będą musiały „pożyczać” pracowników?

Czytaj więcej

Skomentuj