Niemal dokładnie 27 lat temu moje rodzinne miasto – Wrocław – mierzyło się z powodzią, potocznie nazwaną „tysiąclecia”. Kolejna powódź (dużo mniej intensywna) miała miejsce w 2010 r., a w chwili, gdy piszę te słowa, nadal trwa stan zagrożenia powodziowego, choć poziom wody we wszystkich rzekach w stolicy Dolnego Śląska już opada. Gdy przygotowuję ten artykuł, fala powodziowa przechodzi właśnie przez okolice Ścinawy, Głogów szykuje się na jej kulminację, a w wielu miejscach województw opolskiego i dolnośląskiego trwa walka ze skutkami początkowych etapów powodzi 2024.
Komisja Europejska zaproponowała w poniedziałek zmiany w trzech rozporządzeniach, które mają umożliwić przekierowanie europejskich funduszy na odbudowę w regionach dotkniętych powodzią. Szefowa KE Ursula von der Leyen zapowiedziała we Wrocławiu 10 mld, ale w sumie dostępnych będzie aż 18 mld euro.
Brzeskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji (woj. opolskie), planuje rozwiązać problem zalewania ulicy Oławskiej podczas podniesionych stanów rzeki Odry. Jednym ze sposobów na polepszenie sytuacji ma być budowa nowej przepompowni ścieków. W planie są kolejne inwestycje.
Osady ściekowe stanowią poważny koszt w procesie oczyszczania ścieków, a ich odpowiednie zagospodarowanie może przyczynić się do redukcji kosztów pracy oczyszczalni oraz zwiększenia bezpieczeństwa dla środowiska.
Globalna Komisja ds. Ekonomii Wody przy ONZ, czyli międzynarodowa inicjatywa, której celem jest poprawa zarządzania wodą, opublikowała raport, w którym stwierdza, że prawie 3 miliardy ludzi i ponad połowa światowej produkcji żywności zlokalizowana jest na obszarach doświadczających pogłębiającego się niedoboru wody.











