1 / 3

Do Rzecznika Praw Obywatelskich trafia coraz więcej skarg na drastyczny wzrost opłat śmieciowych, ale również na przyjęte przez lokalne samorządy metody ich obliczania.

Jak informuje RPO, segregacja odpadów jest dla wielu mieszkańców niezrozumiała i skomplikowana. Nie rozumieją też, dlaczego muszą płacić za tych, którzy śmieci nie segregują.

Problem mają też spółdzielnie mieszkaniowe, dla których zapewnienie odbioru odpadów okazuje się zadaniem trudnym i kosztownym. Wady obecnie funkcjonującego systemu dostrzegają też samorządy. M.in. te kwestie zostały poruszone podczas seminarium eksperckiego w biurze RPO, które odbyło się w środę 26 lutego. Do jakich wniosków doszli eksperci i jakie proponują rozwiązania?

Nadchodzące szkolenia on-line:

To m.in. większy nacisk na edukację „śmieciową” (nie tylko najmłodszych), ponieważ wielu mieszkańców nie rozumie konieczności segregowania odpadów i nie potrafi lub nie chce przeorganizować kuchni dla postawienia kilku kubłów na różne rodzaje odpadów. Eksperci zaproszeni przez RPO postulowali także, żeby w Polsce zmniejszyć liczbę frakcji odpadów, ponieważ obecnie obowiązująca jest zbyt kłopotliwa. Według uczestników spotkania wystarczyłby dawny podział na odpady suche i mokre.

„Nie!” dla odpowiedzialności zbiorowej

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli ktoś w bloku nie segreguje odpadów, opłatę dla wszystkich mieszkańców tej nieruchomości można zwiększyć nawet czterokrotnie. – Mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego mają ponosić konsekwencje nieekologicznych zachowań sąsiada. Taka „kara” demotywuje do segregacji śmieci – podsumowuje RPO.

Uczestnicy spotkania w stwierdzili także, że mieszkańcy powinni posiadać możliwość wyboru, czy chcą, czy nie chcą segregować odpadów. Nowelizacja ustawy o u.c.p.g. z 19 lipca 2019 r. nałożyła na nich obowiązek segregacji.

Ich zdaniem warto opracować program ochronny przewidujący 50% dopłat dla mieszkańców za segregowanie odpadów, ponieważ kary, zwłaszcza w odpowiedzialności zbiorowej, są nieskuteczne.

„Należy zwiększyć odpowiedzialność producentów opakowań. Kosztami  kryzysu śmieciowego obciąża się głównie mieszkańców. Wiele opakowań jest nietrwałych i nie  nadaje się do powtórnego użycia czy recyklingu, a ich likwidacja jest technologicznie kosztowna. Koszty wprowadzania takich opakowań na rynek powinny w 100% obciążać producentów” – czytamy w podsumowaniu spotkania, którego uczestnicy zgodzili się również w sprawie konieczności promowania na rynku surowców wtórnych.

Rosnące ceny śmieci. “Kończy się wożenie po dołach”

Zniesienie regionów podwyższyło ceny

Za niezbędne uznali również potrzeby powstania większej liczby instalacji przetwarzania odpadów. – Kryzys śmieciowy i wzrost cen jest również wynikiem zniesienia regionalizacji odbioru odpadów i nałożenia na firmy nowych obowiązków, od których uzależnione jest legalne funkcjonowanie. W rezultacie wiele mniejszych, lokalnych firm upadło albo działa poza systemem. Śmieci są wożone nieraz bardzo daleko od miejsca wytworzenia, a ceny dyktują wielcy gracze, na których gminy są siłą rzeczy skazane. Regionalizacja zapewniała firmom stały strumień odpadów a mieszkańcom stały odbiór po sensownych cenach – stwierdza RPO.

Dodaje również, że w Polsce istnieje potrzeba rozwiązań wspierających budowę ekologicznych spalarni odpadów oraz technologii przetwarzających je na energię cieplną, łącząc spalarnie z sieciami ciepłowniczymi. „Biomasa powinna być uznana za jedno z odnawialnych źródeł energii” – czytamy.

Należy także ułatwić procedury wydawania zezwoleń na działalność związaną z gospodarka opadami, ponieważ w obecnym stanie, procedura wydawania zgody na taką działalność jest trudna nie tylko dla inwestorów, ale tez urzędników. Ci nie są w stanie dotrzymać ustawowych terminów rozpatrzenia sprawy zezwoleń na instalację, bo spraw jest zbyt dużo.

Uczestnicy spotkania postulowali także o jeszcze większe zaostrzenie i urealnienie kontroli firm odbierających i przetwarzających odpady.

Wyłączyć gminy

Problem odpadów komunalnych należy pozostawić do załatwienia spółdzielniom i wspólnotom mieszkaniowym. Pośrednictwo gminy jest kłopotliwe i kosztowne dla wszystkich uczestników procesu odbioru śmieci – czytamy: gmin (ponieważ muszą zatrudnić więcej urzędników do obsługi systemu, np. kontroli  selektywnej zbiórki), mieszkańców (bo wzrosły opłaty i kary za nieselektywną zbiórkę), spółdzielni mieszkaniowych (bo muszą dostosować infrastrukturę osiedlową do nowego systemu).

„Konieczność zapewnienia mieszkańcom pojemników na śmieci wymusza niejednokrotnie przebudowę altanek śmieciowych, a więc uszczuplenie funduszu remontowego. Utrzymanie pojemników również kosztuje. To wszystko odbija się na mieszkańcach. Spółdzielnie mieszkaniowe nie mają możliwości odciążenia mieszkańców w opłatach śmieciowych, bo ogranicza ich budżet. Spółdzielnie (a wiec mieszkańcy), nie maja przy tym wpływu na wzrost kosztów, skoro to gmina wybiera odbiorców śmieci. Nie mogą też efektywnie kontrolować mieszkańców i weryfikować ich deklaracji śmieciowych, a więc też zapobiec karnym opłatom śmieciowym”.

Zdaniem uczestników spotkania, najlepszym rozwiązaniem w naliczaniu „opłaty śmieciowej” byłby powszechny podatek, zależny od stałej podstawy (np. od nieruchomości). Miałoby to wyeliminować biurokrację i zarzuty o nierówne traktowanie obywateli przez drastyczne różnicowanie opłat na obszarze kraju.

Taniej już było

„Legalne rozwiązanie problemu śmieciowego nie jest i nie będzie tanie. Ale jeśli nie chcemy zniechęcić ludzi do ekologicznych zachowań na tym polu,  wzrost kosztów trzeba zatrzymać. Jednym ze sposobów jest wsparcie dla rozwoju konkurencji na rynku przetwórców odpadów (ułatwienia w budowie instalacji, np. spalarni) – czytamy w komunikacie podsumowującym dyskusję. – „Warto też rozważyć wprowadzenie regulatora cen opartego na kalkulacji kosztów działania systemu”.

Ostatnim z postulatów był całkowity zakaz importu odpadów z zagranicy. Wynika on z przeświadczenia, że w Polsce mamy wystarczająco dużo własnych odpadów do zagospodarowania.

Czytaj więcej

17 Komentarze

  1. A może należałoby zastanowić się nad zminą krajowego systemu gospodarki odpadami komunalnymi?
    Każdy odpad komunalny, wcześniej był towarem, który zastał przecież zakupiony, a więc zapłacony. Jeżeli towar, w ocenie mieszkańca, stanie się odpadem komunalnym, “odpadem” już raz zapłaconym, to może lepiej byłoby aby zorganizować miejsca ogólnego dostępu do tzw. “Altan śmietnikowych” (nie zamykanych na klucz), do których BEZ SEGREGACJI można byłoby dostarczyć każdy, powtarzam – każdy, odpad komunalny?
    Polska posiada najlepszy na świecie patent na odzyskiwanie surowców wtórnych z odpadów komunalnych, których mieszkaniec nie musi w ogóle segregować. Warto zapoznać się (w internecie) z technologią o nazwie RotoSTERIL firmy Bioelektra Group SA ul. Książęca 15 Warszawa.
    Po zapoznaniu się z tą technologią (firmy “Bioelektra”), może warto ochłonąć, gdyż to wstyd dla gospodarki polskiej, że z tej nowej technologii polska gospodarka odpadami komunalnymi nie korzysta a czyni to gospodarka światowa.
    Konieczna jest zmiana prawa (Sejm), aby gospodarka odpadami komunalnymi przebiegała (w Polsce) rozsądnie, z uwzględnieniem osiągnieć nauki i techniki i akceptowana społecznie, tym bardziej, że Unia Europejska wskazuje na wykorzystywanie osiągnięć nauki i techniki.

  2. Taniej to już było, na szczęście nie ma powrotu do czasów słusznie minionych, jeśli chcemy ograniczać ilość składowanych odpadów, i jeśli nie chcemy utrzymywać fikcji i na realnym poziomie realizować recykling a zarazem nie zasypać się odpadami, to musimy odblokować możliwość energetycznego wykorzystanie odpadów, których nie można poddać recyklingowi.. Faktycznie wydano grube miliony na nowoczesne instalacje MBPOK, a teraz propagujemy selektywną zbiórkę odpadów z podziałem na kilka frakcji, a zdecydowanie lepszy i tańszy model odbioru odpadów to podział na odpady “suche” i “mokre ” rozbudowany o oddzielną zbiórkę opakowań szklanych i popiołów ( puki znacząco nie wyeliminujemy spalania węgla w indywidualnych paleniskach). Reszta tj. BIO, odpady budowlane, opony, gabaryty, sprzęt elektryczny, odpady niebezpieczne powinny być dostarczane na PSZOK przez mieszkańców. Wprowadzenie BDO to słuszne działanie, monitoring, dookreślenie sposobu magazynowania odpadów, zabezpieczenie roszczeń, wzrost opłaty marszałkowskiej mają wyeliminować szarą strefę oraz zmotywować do inwestowania w instalacje przetwarzania odpadów, Fakt to wszystko kosztuje ale nie ma innej drogi. Regionalizacja powinna być zachowana w granicach województw, jeśli Marszałek ma opracować realny WPGO. Błędem jest umożliwienie wyboru firmom wejścia do systemu gminnego, wręcz odwrotnie, powinno to być obligatoryjne jeśli gmina ma faktycznie odpowiadać za odpady wytwarzane na jej terenie.
    Instalacje powinny mieć obowiązek zatwierdzania cen przez regulatora wzorem URE i zarazem Marszałek powinien panować nad ilością i jakością instalacji, tak by zapewnić instalacjom strumienie odpadów. Podnoszenie tematu monopoli jako główna przyczyna wzrostu cen i zakładanie, że firmy komercyjne to wróg publiczny, to czysty homosowietykus
    Należy jak najszybciej wprowadzić ROP, oraz system kaucyjny na opakowania co pozwoli na rezygnacje z selektywnej zbiórki opakowań szklanych i metalowych, ograniczy selektywną zbiórkę tworzyw sztucznych. Reasumując, GOZ jest realna do wprowadzenia tylko przy odblokowaniu termicznego wykorzystania odpadów i urealnieniu poziomów recykling co zarazem wyhamuje dalszy tak gwałtowny wzrost cen.

  3. w blokach najbardziej demotywuje to, że ktoś może, a ktoś nie. Niech niesegregującego gości przypilnują sąsiedzi…
    Skora sa jedne pojemniki, jedna altanka to jedna odpowiedzialność. Odpowiedzialność zbiorowa byłaby wtedy, gdyby każdy miał swój pojemnik, a cały blok byłby ukarana za ten jeden pojemnik. Skoro 100 osób z danej wspólnoty z danego bloku spółdzielczego wsypuje odpady do jednego pojemnika (altanki) to nie jest odpowiedzialność zbiorowa….

  4. Jest kilka dobrych postulatów, a kilka nierozsądnych lub wręcz populistycznych.
    Podstawowym problemem jest brak instalacji do termicznego przetwarzania odpadów. Problem polega na tym, że z sortowania odpadów powstają odpady, które tylko można spalić (mają więcej niż 6 MJ/kg), a spalarni nie ma (brak pozwoleń, protesty mieszkańców, itp). Tona takich odpadów kosztuje już więcej niż tzw. opłata marszałkowska, która i tak wzrosła w ostatnich trzech latrach o ponad 100 % ze 120 do 270 zł (w przypadku odpadów mieszanych).
    Podział odpadów na wiele frakcji, tylko podraża koszty odbioru. Wybudowano wiele instalacji MBP (mechaniczno-biologicznego przetwarzania) które powinny radzić sobie z odpadem komunalnym zawierającym frakcje bio (kuchenne). standardowa linia sortownicza ma kilkanaście stanowisk, więc lepiej jest wykorzystana, gdy papier, tektura, PET, PP, PE PCV,HDPE, LDPE, ina na jednej lini i stanowiska są równomierniej obciążone. Czyli najlepszy podział to Zmieszane odpady komunalne + surowce+szkło.
    Spółdzielnie mieszkaniowe powinny być traktowane jak firmy. Umowy powinny być zawierane na zasadach komercyjnych. (tylko obawiam się, że wtedy mieszkańcy “blokowisk” poczuli by się jak obywatele drugiej kategorii.
    Na koszty systemu znaczący wpływ ma także oszukiwanie systemu przez mieszkańców (zakłamywanie deklaracji), branzę oponiarską (wymuszanie oddawania opon na PSZOK), zbiórki odpadów wielkogabarytowych, firmy budowlane (“pan sobie zawiezie to do PSZOK, gdy odpad powinien być zagospodarowany bezpłatnie, itp.
    REGULATOR CEN – pachnie PRL !

Skomentuj