Dziennikarze Onetu opublikowali reportaż, z którego wynika, że władze Bogatyni w 2013 i 2014 r. zaniżyły deklarowaną ilość wytwarzanych przez gminę odpadów o kilka tysięcy ton.

Na trop nieścisłości jako pierwszy wpadł Zbigniew Szatkowski, samorządowiec z Bogatyni. W oficjalnych dokumentach, które gmina przekazywała do dolnośląskiego urzędu marszałkowskiego i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska zadeklarowano, że w 2013 r. odebrano od mieszkańców i przetransportowano do miejsca przetwarzania 355 ton zmieszanych odpadów komunalnych. W 2014 r., według podanych danych, było to 328 ton.

Problem w tym, że w latach poprzedzających – 2011 i 2012 – w tych samych dokumentach zadeklarowano, odpowiednio, 8607 i 7635 ton. W 2015 r. odpadów zmieszanych było 3533 ton.

Co ciekawe, dane udostępniane w ofertach przetargowych na gospodarkę odpadami w gminie w 2013 i 2014 r. różniły się od tych przekazanych do WIOŚ i urzędu marszałkowskiego. W 2013 r. miało to być 6200 ton odpadów komunalnych, a na 2014 r. prognozowano 6800 ton.

Tak dużej rozbieżności między zadeklarowaną ilością odpadów w kolejnych latach nie był w stanie wyjaśnić ani burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz, ani szefowa Gminnego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Bogatyni Stella Gosk.

Co zatem stało się z tysiącami ton odpadów niewykazanych w sprawozdaniach? Reporterzy Onetu podejrzewają, że zamiast do Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych w Trzebieniu trafiały one na bogatyńskie składowisko. W 2016 r. było ono centrum zainteresowania dziennikarzy, którzy podawali, że na tym terenie znajdować się może już ok. 40 tys. ton odpadów. Inwestor, który miał je przetwarzać – firma Revita – wycofał się ze swoich dużych planów biznesowych.

Pełny materiał można obejrzeć poniżej:

Sprawą zajął się w lutym także tygodnik “Polityka”.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj