Reklama

AD1A PZO 2026 [13.05-09.06.26]

Kalinowska-Wójcik: dane z przeszłości pomocne w przewidywaniu powodzi

Kalinowska-Wójcik: dane z przeszłości pomocne w przewidywaniu powodzi
ZM/PAP
17.10.2025, o godz. 12:13
czas czytania: około 4 minut
0

Dane historyczne  zapisane w kronikach, utrwalone na mapach czy odczytywane z osadów coraz częściej trafiają do modeli naukowych służących przewidywaniu katastrof wodnych. Pomagają lepiej rozumieć zjawiska klimatyczne i skalę zagrożeń - podkreśla dr Barbara Kalinowska-Wójcik z Uniwersytetu Śląskiego.

Dalsza część tekstu znajduje się pod reklamą

Reklama

ad1b ECOMONDO [01.06-30.06.26]

– Źródła historyczne mają ogromne znaczenie. Pomagają kalibrować współczesne modele matematyczne oparte na danych pośrednich (proxy), a także uzupełniają badania klimatu o kontekst społeczny – mówi dr Kalinowska-Wójcik, która zaprezentowała wyniki swoich badań podczas konferencji „Wyzwania Gospodarki Wodnej w Europie” w Katowicach.

Z danych historycznych wynika, że w Polsce południowej powodzie występowały średnio co 20 lat. Dziś cykl ten ulega skróceniu – między powodzią z 2010 a 2024 r. minęło zaledwie 14 lat. – To efekt zmian klimatu, w których wszyscy bierzemy udział – zauważa badaczka.

Znaki powodzi i mapy jako świadkowie historii

Jednym z najciekawszych źródeł wiedzy o dawnych wezbraniach są tzw. znaki wielkiej wody – tablice, inskrypcje i linie na murach, które wskazują, jak wysoko sięgała woda podczas dawnych powodzi. Ich lokalizacje zostały zmapowane, co pozwala odtworzyć zasięg historycznych katastrof.

Cennym źródłem są także dawne mapy. Zespół naukowców z Górnego Śląska wektoryzuje dziś pierwotną sieć hydrograficzną, zestawiając ją ze współczesnymi danymi satelitarnymi i modelami terenu. – Często okazuje się, że osiedla stoją dziś na terenach dawnych stawów czy mokradeł. Gdy przychodzą intensywne deszcze, woda wraca tam, skąd kiedyś została wyparta – tłumaczy dr Kalinowska-Wójcik.

Podczas powodzi w 2024 r. takie zjawisko wystąpiło m.in. w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie zalane zostały działki położone na obszarze dawnego stawu Grabowiec.

Współpraca nauk i technologii

Historycy coraz częściej łączą siły z klimatologami, hydrologami, geologami i informatykami. W analizie dawnych zapisów pomaga dziś sztuczna inteligencja – potrafi tłumaczyć nawet pismo klinowe sprzed pięciu tysięcy lat. – Takie źródła pozwalają przesuwać granicę naszych badań o setki lat wstecz – mówi badaczka.

Nowoczesne modele numeryczne pozwalają dziś przewidywać przebieg wezbrań i minimalizować ich skutki. Problemem pozostaje jednak wdrażanie wniosków naukowych w praktyce. – Budowa wałów, zbiorników retencyjnych czy terenów zalewowych wymaga długofalowego planowania, a politycy częściej wybierają działania dające natychmiastowe efekty – zwraca uwagę dr Kalinowska-Wójcik.

Historycy ostrzegają również, by nie ulegać złudzeniu pojęcia „powódź tysiąclecia”. – To tylko określenie skali, nie częstotliwości. Kolejna może nadejść znacznie szybciej – podkreśla ekspertka.

Historia jako źródło nadziei

Choć prognozy nie napawają optymizmem, dr Kalinowska-Wójcik wierzy, że historia może wskazać także rozwiązania. Przykładem jest efekt klimatyczny po odkryciu Ameryki.  masowe wyludnienie terenów i ponowne zalesienie doprowadziły wówczas do spadku stężenia CO₂ i ochłodzenia klimatu.

Dodała, że z historii można wyciągnąć także informacje niosące pewne rozwiązania – że zmiany klimatu spowodowane przez człowieka są odwracalne. Przykładem tego może być to, co nastąpiło po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba.

Jak wyjaśniła badaczka, kontakt mieszkańców obu Ameryk z Europejczykami w XV i XVI wieku doprowadził – w wyniku kolonizacji, braku odporności na choroby oraz konfliktów – do dramatycznego spadku liczby ludności rdzennych społeczności. Naukowcy z University College London obliczyli, że populacja obu kontynentów mogła zmniejszyć się nawet o około 55 mln osób.

To tragiczne w skutkach wydarzenie miało jednak nieoczekiwany efekt klimatyczny. Opuszczone pola uprawne zaczęły się zalesiać, co w ciągu kilkudziesięciu lat doprowadziło to do znacznego spadku stężenia dwutlenku węgla w atmosferze – nawet o 67 proc. W efekcie klimat się ochłodził, a świat wszedł w okres tzw. małej epoki lodowcowej, trwającej od XIV do połowy XIX w.

– Jeśli ta teoria się potwierdzi, to daje nam promyk nadziei – zauważyła badaczka. – Skoro działania ludzi mogły nieświadomie doprowadzić do ochłodzenia klimatu, to może świadomie, mądrze kierując rozwojem i zalesieniami, jesteśmy w stanie spowolnić współczesne globalne ocieplenie – zaznaczyła.

Zastrzegła jednak, że byłoby to zjawisko o zupełnie innej skali i w innych warunkach, a „powrót epoki lodowcowej nie jest oczywiście rozwiązaniem naszych problemów, ale pokazuje, że przyroda reaguje na ludzkie działania – zarówno destrukcyjne, jak i naprawcze”.

Udostępnij ten artykuł:

Reklama

ad2 pk plus [od 02.09.25]

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszą osobą, która to zrobi.
Reklama

ad2 KGO kompleksowa 2026 [02.06.-02.09.26]

Dodaj komentarz

Możliwość komentowania dostępna jest tylko po zalogowaniu. Załóż konto lub zaloguj się aby móc pisać komentarze lub oceniać komentarze innych.
Reklama

AD1b odpady budowlane [25.04-09.06.26]

Te artykuły mogą Cię zainteresować

Przejdź do Woda i ścieki
css.php
Copyright © 2026