Miało być o plusach, skończyło się na minusach - i to liczonych całkiem konkretnie. System kaucyjny, który w założeniu ma uporządkować rynek opakowań, z perspektywy instalacji zaczyna wyglądać jak kosztowna rewolucja. W konferencji MBP entuzjazm zastąpiły ironia, sarkazm i twarde liczby.
W środę, 22 kwietnia 2026 roku, przy ulicy Północnej w Gdyni wybuchł potężny pożar hali magazynowej firmy Fox Recykling. Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło do służb około godz. 16.30. Po przybyciu pierwszych jednostek na miejsce stwierdzono, że pożar jest już w fazie rozwiniętej. Ze względu na skalę zagrożenia kierujący działaniami zadysponował dodatkowe siły i środki.
System kaucyjny miał być impulsem do poprawy poziomów recyklingu, a tymczasem – jak pokazuje praktyka – rodzi nowe wyzwania dla instalacji komunalnych, samorządów i rynku. Coraz częściej zamiast korzyści pojawiają się pytania o realne koszty jego funkcjonowania.
Dzień Ziemi, obchodzony 22 kwietnia, to w kalendarzu data symboliczna – moment, w którym uwaga świata na chwilę ogniskuje się na stanie naszej planety. Jednak traktowanie ochrony środowiska jako jednodniowego zrywu to niebezpieczna pułapka. Prawdziwe wyzwania, przed którymi stoją współczesne metropolie, nie znikają wraz z końcem medialnych kampanii.
Czy instalacje mechanicznego i biologicznego przetwarzania odpadów powinny stać się recyklerami? Może to być konieczne w dobie kryzysu na rynku recyklingu. Przykłady takiej transformacji przedstawili eksperci podczas konferencji „Mechaniczne i Biologiczne Przetwarzanie Odpadów. Odzysk Surowców i Energii. Efektywność Zakładów” organizowanej przez wydawnictwo Abrys.










