Firma Astaldi zeszła z placów budów dwóch kolejowych inwestycji. Jej przedstawiciele zapewniają, że ma to związek ze specyfiką tego rodzaju kontraktów. Włoska firma jest na skraju bankructwa, między innymi przez sytuację gospodarczą panującą w Turcji. W Polsce realizuje wiele inwestycji, w tym spalarnię odpadów w Gdańsku.

Modernizacja linii PKP obejmująca 70-km odcinek Dęblin – Lublin to kontrakt opiewający na kwotę 930 mln zł. Od pewnego czasu z placu budowy napływały niepokojące sygnały. Robotników nie było widać, a podwykonawcy nie otrzymywali pieniędzy. Przedstawiciele Astaldi zapewniają, że spłacą swoje zobowiązania.

Druga z kolejowych inwestycji, których prawdopodobnie Astaldi nie dokończy, dotyczy przebudowy linii PKP Rawicz – Leszno (linia Wrocław – Poznań). 35-kilometrowy odcinek  miał zostać oddany do użytku na początku 2020 r. i wart jest około 355 mln zł.

CCJ 300 x 250

“Specyficzna sytuacja”

W wywiadzie dla portalu rynekinfrastruktury.pl Marco Giros, szef Astaldi na Polskę, mówił, że zerwane kontrakty to efekt specyficznej sytuacji, w jakiej znajduje się dziś rynek kolejowy.

– Doszliśmy do wniosku, że nie ma możliwości dokończenia projektów zgodnie z warunkami umowy. Świat się zmienia, a kontrakty te nie odpowiadają nowym warunkom występującym na rynku – stwierdził, dodając, że ceny materiałów sięgają nawet 70 proc. wartości kontraktu.

Inwestycje kolejowe to nie jedyne, z których Astaldi ostatnio się nie wywiązało. Jednym z najgłośniejszych była ostateczna odmowa podpisania umowy na budowę tunelu w Świnoujściu (inwestycja była warta ponad 723 mln zł). Astaldi było jednym z członków konsorcjum, które wygrało przetarg na budowę tunelu pod Świną. Umowa miała zostać podpisana 5 lipca. Ostatecznie miasto zatrzymało 10 mln zł wadium i powierzyło budowę innemu konsorcjum.

Czy Astaldi zbankrutuje?

Włoska firma złożyła w rzymskim sądzie wniosek o ochronę przed wierzycielami. Ma on ratować – znajdującą się w trudnej sytuacji finansowej – firmę przez bankructwem. Bez niego wierzyciele obawiający się o swoje interesy mogliby zmusić Astaldi do szybkiej spłaty długów. Wniosek ma sprawić, że firma będzie mogła skupić się na swoich interesach, próbując wyjść na prostą. Nad wszystkim czuwa włoski sąd.

Problemy Astaldi związane są z inwestycją w Turcji. Firma była zaangażowana w budowę trzeciego mostu nad Bosforem. Ze względu na złą sytuację gospodarczą w Turcji i osłabienie liry postanowiła się wycofać i sprzedać swoje udziały. Nie mogła jednak znaleźć nabywców. Sytuacji Astaldi nie poprawia także działalność firmy w niestabilnej politycznie i gospodarczo Wenezueli.

Co z drogami, co ze spalarnią?

Włoska firma buduje w Polsce m.in. tunel na odcinku drogi ekspresowej S7 do Zakopanego i odcinek południowej obwodnicy Warszawy. Władze włoskiej spółki deklarują, że będą kontynuować prace przy tych inwestycjach.

Astaldi jest też liderem konsorcjum budującego gdańską spalarnię. Również w tym przypadku inwestor zapewnia, że nie otrzymał sygnału, że Włosi chcą zrezygnować w budowy, o którą walczyli przed sądem.

– Astaldi podtrzymuje w mocy swoje zobowiązania, deklarując chęć wykonania kontraktu. Wszczęta procedura naprawcza sytuacji finansowej, o której nas poinformowano, potrwa pół roku – mówiła dla portalu trojmiasto.pl Iwona Bolt, rzecznik prasowy Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku.

Źródła: wyborcza.pl, rynekinfrastruktury.pl, money.pl, trojmiasto.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj