Naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie przebadali próbki wody z 57 studni położonych w okolicach dawnych zakładów Zachem w Bydgoszczy. Woda nie nadaje się spożycia przez zwierzęta, a w niektórych miejscach – nawet do podlewania.

Zakłady Chemiczne Zachem w Bydgoszczy działały do 2014 roku. W okresie największego rozwoju produkowano tam materiały wybuchowe, barwniki, pianki poliuretanowe i wiele półproduktów chemii organicznej. Zachem należał do strategicznych zakładów branży wielkiej syntezy chemicznej.

Od zamknięcia zakładów w 2014 roku nie przeprowadzono jeszcze kompleksowej rekultywacji gleby. Tymczasem zanieczyszczeniami po byłym bydgoskim zakładzie chemicznym nasiąknięte są grunty i spływają one do wód podziemnych, skąd wędrują dalej do Wisły.

Watersystem 300 x 250

W wodzie ze studni w Łęgnowie i Plątnowie naukowcy znaleźli toksyczne substancje: fenol, toluen, anilina, toluidyna, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, a także chlorki i siarczany.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska czeka na realizację projektu rekultywacji terenu po Zachemie. Ma on kosztować 93 mln zł. Większość środków stanowić będą fundusze z Unii Europejskiej. 14 mln zł wkładu własnego mają zapewnić Narodowy i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska.

Działania mają polegać na oczyszczaniu środowiska wodno-gruntowego poprzez pompowanie, oczyszczanie i odpompowywanie z powrotem wody do górotworu – wyjaśnia Magdalena Wajchert, naczelnik wydziału szkód w środowisku w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy.

W tym celu powstać mają mobilne stacje oczyszczania wód, a także na pionowe ścianki hydroizolacyjne. Prace mogą rozpocząć się w przyszłym roku i potrwać nawet 10 lat.

źródło: bydgoszcz.tvp.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Byli rządzący z Platformy Obywatelskiej, przed sprzedażą Ciechu Kulczykowi, wyczyścili jego aktywa. Zamknęli ZACHEM, wcześniej sprzedając technologię i prawa do produkcji TDI do BASF za 180 mln złotych, a teraz koszt rekultywacji terenu ponosić będzie Państwo Polskie i Obywatele. Powinien za to płacić Ryży, który uciekł do Brukseli i zarabia 100 tys. miesięcznie plując każdego dnia na Polskę.

Skomentuj