Według niepotwierdzonych doniesień medialnych do końca stycznia myśliwi w Polsce mają ustrzelić nawet 200 tys. dzików w ramach walki z afrykańskim pomorem świń (ASF). Resorty środowiska i rolnictwa mówią wyłącznie o “odstrzale wielkoobszarowym” skoordynowanym tak, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa. Do sprawy odniosły się środowiska naukowe oraz ludzie kultury.

“Decyzją ministra środowiska do końca lutego myśliwi mają wybić 210 tys. dzików w Polsce”, podaje Onet. Takie informacje przedstawiają też inne portale, m.in. oko.press. Nie precyzują jednak o jaką decyzję chodzi.

Limity polowań na poszczególne gatunki dzikich zwierząt w Polsce są regulowane przez tzw. plany łowieckie sporządzane na podstawie rozporządzenia ministra środowiska. Na sezon 2018/2019 trwający od 1 kwietnia 2018 r. do 31 marca 2019 r. w całej Polsce do odstrzału przewidziano ok. 185 tys. dzików. Obecnie, jak deklaruje Polski Związek Łowiecki, wykonanie tego planu to ok. 90 proc. Obejmuje on zarówno zwykłe polowania, jak i odstrzały sanitarne związane z wirusem ASF.

Ekorozwój Kraków 300 x 250

Odstrzały zaplanowane i skoordynowane

Informacje na temat rzekomo zwiększonego odstrzału dzików pojawiły się po opublikowaniu dokumentów skierowanych do kół łowieckich w Olsztynie. Mowa w nich m.in. o tym, że soboty i niedziele w styczniu 2019 r. organizowane będą skoordynowane polowania wielkoobszarowe oraz że sezon polowań zbiorowych (w przeciwieństwie do indywidualnych, gdzie sezon trwa cały rok) prawdopodobnie zostanie wydłużony do końca lutego.

We wspomnianych dokumentach nie ma jednak mowy o zwiększeniu planów łowieckich na dziki. Ministerstwo Środowiska, które wraz z resortem rolnictwa i inspektoratem weterynarii tworzy grupę roboczą ds. walki z ASF, wydało powyższą dyspozycję, aby odpowiednio skoordynować odstrzały i zwiększyć ich skuteczność. Terminy styczniowe wynikają z tego, że sezon polowań zbiorowych (najbardziej efektywnych) kończy się 31 stycznia.

Termin “odstrzałów wielkoobszarowych” odnosi się nie do skali polowań, ale do rozległości terenu, na jakim prowadzone będą odstrzały. Polowania (lub tzw. odstrzały sanitarne) będą prowadzone przede wszystkim w województwach, gdzie dzików jest najwięcej: wielkopolskie, pomorskie, mazowieckie, łódzkie, małopolskie, podkarpackie, lubelskie, podlaskie, warmińsko-mazurskie.

– To są województwa, w których odstrzał będzie prowadzony tak, żeby stworzyć pas z minimalną liczbą dzików. Chodzi o to, by ASF nie “wędrował” tam, gdzie znajduje się najwięcej ferm trzody chlewnej – tłumaczy Główny Lekarz Weterynarii.

– Linia demarkacyjna przebiega przez województwa warmińsko-mazurskie, mazowieckie i lubelskie – dodał minister środowiska Henryk Kowalczyk. Szef resortu powiedział również, że podawana w mediach liczba dodatkowych 200 tys. osobników, które mają zostać upolowane w styczniu jest “zupełnie nieprawdziwa”.

Henryk Kowalczyk: nie będzie zwiększonego odstrzału dzików

Głos inspektoratu weterynarii

– Prowadzenie odstrzału dzików w formie polowań skoordynowanych jest jednym z elementów zwalczania ASF u dzików, realizowanym obok innych działań obejmujących m.in. usuwanie zwłok padłych dzików, przestrzeganie zasad bioasekuracji przez producentów świń i myśliwych, regulacja wielkości populacji dzików w ramach polowań indywidualnych – podaje w komunikacie Główny Inspektorat Weterynarii.

Inspektorat potwierdza jednocześnie, że dziki są głównym rezerwuarem wirusa ASF w środowisku. Na obszarze jego występowania (obecnie 347 gmin w Polsce) obowiązują restrykcje, które odnoszą się nie tylko do dzików i mięsa pozyskanego od dzików, ale również do świń i mięsa pochodzącego od świń. Dotyczy to zwłaszcza kwestii ograniczenia eksportu mięsa wieprzowego z Polski do państw trzecich.

Z kolei Polski Związek Łowiecki informuje, że ze względu na prowadzone m.in. przez myśliwych działania od 14 września 2018 r. nie odnotowano w Polsce zachorowań na ASF u trzody chlewnej. Poza wyznaczonymi strefami wirusa nie zdiagnozowano także u dzików. PZŁ informuje, że w kwestii walki z ASF “działa zgodnie z planem”, a “zasadniczym celem strategii” jest “ograniczenie populacji dzika do poziomu 0,1 os./km²”.

Brakuje bioasekuracji – mówią ekolodzy

Przyczyną odstrzałów sanitarnych jest wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF) przenoszony przez dziki na zwierzęta hodowlane. Jednak to nie dziki są winne przenoszeniu wirusa, a ludzie, którzy wracając z lasu “przynoszą” go ze sobą do gospodarstwa – twierdzi koalicja “Niech żyją!”. Środowiska ekologiczne są zgodne co do faktu, że odstrzał zwierząt nie zażegna problemu, który wynika z “braku właściwej bioasekuracji i rzeczywistej kontroli sanitarnej w branży trzody chlewnej”.

To właśnie bioasekuracja mogłaby w sposób bezkrwawy wyeliminować przenoszenia się wirusa, gdyby stosowali ją hodowcy trzody chlewnej. Aby uchronić świnie przed zakażeniem zamiast strzelać do dzików, które nie mają z nimi bezpośredniego kontaktu, rolnicy powinni m.in. czyścić obuwie i dezynfekować ubrania.

– Chodzi m.in. o stosowanie określonych zachowań i środków higienicznych jak na przykład odkażania rąk, obuwia, odzieży, narzędzi czy sprzętu stosowanego w gospodarstwach – podaje WWF Polska.

Według danych NIK po kontroli programu bioasekuracji 74 proc. gospodarstw nie posiadało niezbędnych zabezpieczeń, program wdrażany był opieszale np. restrykcje wprowadzano po pół roku od pojawienia się ogniska ASF.

Naukowcy i artyści przeciwni odstrzałom

Informacje w mediach na temat rzekomo zwiększonego odstrzału zaowocowały protestami środowisk naukowych i artystycznych i wywołały dyskusję co do celowości tego procederu oraz jego skuteczności w walce z wirusem afrykańskiego pomoru świń.

Odstrzał dzików to niebezpieczna ingerencja w ekosystem. Wyeliminowanie części populacji będzie się wiązać z poważnymi skutkami ekologicznymi i nie rozwiąże problemu wirusa ASF – twierdzą polscy naukowcy (prawie 1000 przedstawicieli polskich uczelni), którzy podpisali się pod listem do premiera Mateusza Morawieckiego.

W sieci pojawiła się petycja przeciwko zwiększonemu odstrzałowi dzików, którą podpisują i rozpowszechniają m.in. ludzie świata kultury. Przeciwnikiem procederu jest choćby lider rockowej formacji Organek, Tomasz Organek.

Walka z ASF powinna polegać na restrykcyjnym przestrzeganiu zasad bioasekuracji przez rolników zajmujących się hodowlą…

Posted by Organek on Tuesday, 8 January 2019

– Zwierzęta te są istotnym ogniwem w ekosystemie – pisze muzyk na Facebooku. – Gdy ich zabraknie ucierpią wilki, dziki są dla nich jednym z głównych komponentów bazy pokarmowej. Wilki zaczną szukać pożywienia bliżej osad ludzkich, prawdopodobnie zaczną atakować zwierzęta gospodarskie. Wtedy pojawi się werdykt na wilki? Dziki żywią się larwami owadów, co z tym nadmiarem owadów? Opryski? – pyta artysta.

Swój apel w sprawie obrony dzików opublikowała m.in. także Katarzyna Nosowska.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj