Budowa pierwszej transzy morskich farm wiatrowych o mocy 6 gigawatów ruszy na przełomie 2024 i 2025 roku i da w rezultacie ok. 70 tys. dodatkowych miejsc pracy, wzrost PKB o 70 mld zł i wpływy z podatków na poziomie 15 mld złotych rocznie. Przyszłości morskiej energetyki wiatrowej poświęcony był panel podczas Forum Ekonomicznego 2020 w Karpaczu.

Budowa morskich farm wiatrowych oznacza również zapotrzebowanie na surowce (setki tysięcy ton stali), komponenty i usługi. Perspektywy dla krajowego sektora offshore, który docelowo może zapewnić w 2040 r. ponad 20 gigawatów mocy, to również szansa na pozycję lidera wśród krajów bałtyckich, możliwość ekspansji na Morzu Północnym i „zielony” wodór.

50 procent dla polskich firm

Ustawa o wspieraniu morskiej energetyki wiatrowej (MEW) to, zdaniem panelistów, konstytucja dla sektora offshore. W pracach nad ustawą aktywnie uczestniczyła Agencja Rozwoju Przemysłu, która aktualnie buduje silną grupę przemysłową skupiającą przyszłych inwestorów. Oczekuje się, że nowe prawo jesienią znajdzie się w Sejmie i wejdzie w życie pod koniec tego roku.

– Udało nam się wypracować bardzo dobry projekt ustawy dzięki współpracy z całą branżą. Z interesariuszami, inwestorami, developerami, wszystkimi tymi podmiotami, które uczestniczą już w projektowaniu i budowaniu projektów, które będą realizowane w polskiej ekonomicznej strefie Bałtyku – podkreślił Ireneusz Zyska, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i pełnomocnik rządu ds. Odnawialnych Źródeł Energii.

Agencja Rozwoju Przemysłu, jako partner współpracujący, przystąpiła do „Listu intencyjnego o współpracy w zakresie rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce”. Jest to porozumienie sektorowe zawarte 1 lipca między resortami: Aktywów Państwowych, Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Obrony Narodowej oraz Środowiska a przyszłymi inwestorami. Deklaracja jest wzorowana na brytyjskiej „Sector Deal” dla morskiej energetyki wiatrowej, uwzględnia jednak polskie realia.

– Staramy się ten nasz przemysł, skrótowo nazywany offshore’owy, podnieść do takiej rangi, żebyśmy mogli go rozwinąć do poziomu naszego przemysłu narodowego. W 2025-26 roku doprowadzimy „local content”, czyli udział polskich firm w produkcji, dostawach i uświadczeniu usług na rzecz MEW do poziomu 50 proc. – zaznaczył Włodzimierz Pomierny, ekspert z Biura Rozwoju i Innowacji ARP S.A.

Ustawowe wsparcie dla MEW

Projekt ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych oferuje w sumie 9,6 GW do rozdysponowania etapami w ramach systemu wsparcia. Etap I, przedaukcyjny, rozdysponuje 4,6 GW na podstawie wniosków złożonych do 30 września 2022 r.

Ustawa o wspieraniu MEW wprowadza również określenie warunków pomocy publicznej. Polskie Sieci Elektroenergetyczne natomiast zagwarantowały sobie w niej prawa związane z pierwszeństwem odkupu prądu. Częścią podpisanego porozumienia jest również deklaracja zakładająca powstanie terminala instalacyjnego, czyli składowiska elementów służących do budowy farm wiatrowych, z przewidywaną lokalizacją w Gdyni.

Co zbudują polskie firmy?

Agencja Rozwoju Przemysku konsoliduje posiadane zasoby, które otrzymała lub zakupiła w celu restrukturyzacji renacjonalizacji modernizacji. Konsolidacja przebiega w trzech kierunkach. Pierwszym z nich są inwestycje dotyczące konstrukcji, które będą wykorzystywane do budowy morskich farm wiatrowych, głównie wież i elementów turbin. Drugi to konstrukcje stalowe tworzące stacje transformatorowe i inne elementy wykorzystywane przy budowie farm wiatrowych. Wreszcie trzecim kierunkiem jest budowa statków instalacyjnych, statków, które będą kładły fundamenty oraz jednostek serwisowych.

– Statki są bardzo opłacalną inwestycją. Kosztują od kilkuset milionów do nawet miliarda złotych, natomiast pamiętajmy o tym, że jedna doba wynajęcia takiego statku to 200 tys. euro, czyli to są bardzo duże pieniądze, które możemy zarabiać inwestując i wykorzystując zasoby, które posiadamy – powiedział Włodzimierz Pomierny. ARP przewiduje trzy możliwe scenariusze przy realizacji programu offshore’owego. Scenariusz pesymistyczny zakłada, że polskie firmy staną się poddostawcami elementów wykorzystywanych przy budowie farm wiatrowych przez podmioty z innych krajów. Wariant realistyczny i zarazem najbardziej prawdopodobny to wykreowanie podmiotów krajowych jako pełnoprawnych uczestników rynku i specjalizacja w kierunku budowy pewnych elementów – jak trafostacji czy wież wiatrowych – i dostarczanie ich na rynek globalny. Scenariusz optymistyczny natomiast zakłada, że firmy, które zainwestowały w budowę morskich farm wiatrowych doprowadzą do stworzenia kompetencji dewelopera – czempiona, który będzie budował farmy wiatrowe w akwenie morza Bałtyckiego, w szczególności w krajach bałtyckich: Litwie, Łotwie, Estonii, a docelowo również na Morzu Północnym.

Bałtyk jako “centrum wydarzeń”

– Polska energetyka wiatrowa jest projektem gospodarczym, nie tylko energetycznym. To może być prawie 20 proc polskiej mocy, z infrastrukturą wartą 130 mld zł. Wygenerujemy ponad 20 gigawatów. Mamy duże pole rozwoju i lepsze warunki od panujących na Morzu Północnym. Bałtyk będzie centrum wydarzeń – zapowiedział Zbigniew Gryglas, podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.30 września 2020 r. w Szczecinie zostanie podpisane porozumienie pomiędzy państwami bałtyckimi, dzięki któremu Polska będzie miała szansę zostać liderem offshore w tym regionie. Polski terminal instalacyjny będzie mógł służyć tym projektom. Dania już zadeklarowała, że Bornholm będzie odbierał energię z farm wiatrowych na potrzeby wytwarzania wodoru. – Co niesłychanie istotne, zarówno Polska, jak i Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Dania projektują, że z tych morskich farm wiatrowych będziemy produkować „zielony” wodór, czyli paliwo przyszłości. To bardzo ważna sprawa, która pomoże nam zrewolucjonizować polski rynek energetyczny i polską gospodarkę – zaznaczył Ireneusz Zyska.

Szczegółowe informacje dotyczące perspektyw dla Morskiej Energetyki Wiatrowej znajdują się na stronie www.ptmew.pl

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP

Czytaj więcej

Skomentuj