– Największym wyzwaniem jest zapewnienie ciągłości świadczenia usług i przygotowanie się do scenariuszy takich jak we Włoszech. Myślimy o tym, aby w razie konieczności doszło do skoszarowania osób, które bezpośrednio odpowiadają za produkcję wody czy też odbiór i oczyszczanie ścieków – wskazuje Paweł Chudziński, prezes zarządu poznańskiego Aquanetu w rozmowie z Portalem Komunalnym.

Aquanet, jako jedna z pierwszych firm w Polsce, musiał się zmierzyć z bezpośrednim zagrożeniem wynikającym z rozprzestrzeniania się koronawirusa. Jeszcze zanim rząd wprowadził powszechną kwarantannę, około 30 jego pracowników zostało objętych kwarantanną, ponieważ w firmie pracował mąż i ojciec kobiet zarażonych COVID-19.

– Żadna firma nie była przygotowana na taki rozwój sytuacji i tutaj nie jesteśmy wyjątkiem. Mieliśmy procedury, ale w stosunku do skali potrzeb zupełnie niewystarczające – mówi Paweł Chudziński.

Oprócz odesłania na kwarantannę pracowników, którzy mieli kontakt z mężczyzną, zmniejszono obsadę na wszystkich stanowiskach pracy do minimum, a także wprowadzono pracę zdalną dla części załogi.

– Wszystkie osoby, które kontaktowały się z tym pracownikiem, wróciły już po kwarantannie, jednak nie pracujemy w pełnym składzie. Staramy się minimalizować obsadę, na ile to jest oczywiście możliwe, żeby firma funkcjonowała normalnie – wyjaśnia Chudziński.

Wskazuje również na to, jak ważna jest obecnie wymiana doświadczeń z innymi przedsiębiorstwami wod-kan. Podkreśla, że jest w stałym kontakcie z prezesami firm z Wrocławia, Krakowa i Warszawy. Stara się również śledzić, poprzez stronę International Water Association, rozwiązania wdrażane w innych krajach i jeśli to możliwe – stosować je w zarządzanej przez siebie spółce.

Spółka jest przygotowana na to, że w zależności od rozwoju wydarzeń, będzie musiała skoszarować pracowników, aby zapewnić mieszkańcom ciągłość dostaw wody.

– Mamy uszykowane miejsca, w których mieliby na stałe przebywać pracownicy, pełne wyposażenie, żywność dla nich. Pracownicy, którzy mieliby zostać objęci takim trybem pracy, wiedzą o tym. Miejmy nadzieję, że nie będzie to konieczne. Przygotowujemy się do tego, co może się wydarzyć – mówi prezes.

Czytaj więcej

5 Komentarze

  1. Dokładnie. Nikt cie niemoże nagle zmusić żebyś siedział po za domem X dni.
    Powinno sie zachecic pracownikow do takiego działania.
    Ludzie niezdają sobie sprawy ze skali zagrożenia. Dopiero jak będą pod siebie robić to się ockną. Baranki
    Na szczęście jest ich niewielu.

  2. ludzie prowadzą świetny portal pokazujacy rzetelne dane i prawdę i koronawirusie (a politycznie), wrzucają wypowiedzi światowych epidemiologów i wirusologów, genialna rzecz na Facebooku “Zdrowie i świadomość. Wiedza czyni wolnym”.

  3. sezonowa grypa lub sezonowe zapalnie płuc i zgony z ich powodu są 10x do 20x bardziej powszechne i liczebnie śmiertelne niż obecna pseuepidemia (a raczej panika) o koronawirusia. Wszystkei twarde dane to pokazuja.
    Jest tak, jak ostatnio na specjalnej konferencji w tym celu powiedział włoski minister zdrowia – do statystyk umieralności liczą: a) zgony z powodu koronawirusa (hm..którego szczepu..?),
    b) zgodny z innego powodu (rak, zawał, udar itp), gdzie przy okazji robiono badanie i wyszła obecność koronowirua
    c) inne nigdzie nei sklasyfikowane zgony na drogi oddechowe (a tego rok rocznie były dziesiątki tysięcy) co n askutek przeskoczenia ze statystyk ‘o nie znanej etiologi’, teraz jest ujmowane w statystyce ‘covid 19’.
    MASAKRA.
    Nie ma żadnej epidemi, ani pandemii. Jest medialna brukowcowa panika.
    Tzn. jest co roku pandemia grypopodobnych (650 tys zgonow rocznie na swiecie), pandemia zgonow nowotworowych (100 tys rocznie w Polsce), czy co roku 200 tys ludzie w eurpie umiera na zapalenia płuc o nieznanej etiologii…

    Społeczeństwo myślące i obywatelskie, znikło.

  4. Ciekawe jak wyglądałaby sytuacja, kiedy część pracowników odmawia skoszarowania. Powody mogą być różne, od kota, psa po opiekę nad dzieckiem lub starszym rodzicem.

Skomentuj