1 / 3

Nie mieli dokumentów upoważniających do przewozu odpadów, transporty były nieoznakowane, a tachografy podawały fałszywe zapisy. Za wwiezienie do Gliwic baniaków z odpadami chemicznymi zapłacą po 12 tys. zł grzywny.

Mowa o kierowcach, którzy próbowali przewieźć kilkadziesiąt tysięcy litrów nieznanych odpadów ciekłych spod Krakowa do Gliwic.

Proceder udaremniła wspólna akcja śląskiej policji, inspektorów transportu drogowego oraz wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska.

Eko-lokator 300 x 250

Ładunek nielegalnego transportu wydzielał intensywną i nieprzyjemną woń. Do pobrania próbek wezwani zostali strażacy wyposażeni w sprzęt ochrony dróg oddechowych. Inspektorzy WIOŚ zbadają próbki w celu szczegółowego ustalenia ich składu i szkodliwego wpływu dla ludzi i środowiska.

Na wstępie już stwierdzono, że pojazdy nie były odpowiednio oznakowane tablicami z informacją o przewozie odpadów. Zatrzymani kierowcy nie posiadali też wymaganej dokumentacji wskazującej jednoznacznie na rodzaj przewożonych odpadów.

Z przedstawionej szczątkowej dokumentacji wynikało, ze transport miał trafić w inne miejsce.

Inspektorzy skontrolowali również zapisy tachografów obydwu pojazdów, jak i czasy aktywności i odpoczynków obydwu kierowców-przedsiębiorców.

Ujawniono, że jeden z nich w dniu kontroli jeździł na karcie drugiego, a w tym samym czasie tamten – jadąc bez karty w tachografie – używał magnesu w celu zafałszowania zapisów tachografu.

Na kierowców nałożono kary w wysokości po 12 tys. zł.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj