Niemieckie ministerstwo zaprezentowało Narodową Strategię Wodną. „Nie może być żadnej walki o wodę” – zapowiedziała minister środowiska Svenja Schulze. Inwestycje w rozbudowę infrastruktury wodociągowo-kanalizacyjnej mają pochłonąć kosztować 100 mln euro rocznie.

Niemcy zdają sobie sprawę, że w suchych latach w niektórych rejonach kraju mogą pojawiać się niedobory wody. Jak ocenia niemieckie ministerstwo środowiska, problemu nie stanowi ewentualny brak tego surowca, ale nierównowaga w jego dostawach. Dlatego, jak podkreśla minister Svenja Schulze, celem Narodowej Strategii Wodnej będzie „wypracowanie silniejszej równowagi pomiędzy regionami obfitującymi i ubogimi w wodę”, a przez to zapewnienie dostaw czystej wody do jak największej liczby odbiorców do roku 2050.

Budżet programu został oszacowany na 100 mld euro rocznie przez kolejne 10 lat, które zostaną przeznaczone inwestycje w infrastrukturę wodociągowo-kanalizacyjną: sieć wodociągową, zbiorniki wodne i zapory (te ostatnie mają spełniać wymogi środowiskowe). Do tego dochodzi próba silniejszej współpracy dostawców  wody i władz regionów w skali ponad regionalnego.

Władze nie wykluczają też tworzenia list odbiorców, którzy, w przypadku braków w dostatecznej ilości wody, mają ją otrzymywać w pierwszej kolejności. Nie wykluczają też różnicowania cen wody w zależności od pory jej użytkowania.

– Ponieważ woda w przyszłości będzie coraz ważniejszym czynnikiem gospodarczym, jej niedostatek nie powinien wpływać negatywnie na naszą konkurencyjność – mówi, cytowana przez Deutsche Welle minister Schulze. – Ważny jest dla mnie sprawiedliwy rozdział wody. Nie może być mowy o żadnej walce o wodę – dodała.

Oprócz zjawiska suszy (dla Niemiec trudne pod tym względem były zwłaszcza trzy ostatnie lata) ministerstwo widzi też problemy związane z obciążeniem rzek i jezior azotanami i fosforanami oraz nagromadzenie w wodzie ilości mikrocząstek plastiku i farmaceutyków.

Źródło: Deutsche Welle

Czytaj więcej

Skomentuj