Kolejne miasto podnosi opłaty za odbiór i zagospodarowanie odpadów. W Koninie mieszkańcy zapłacą 19 zł za osobę miesięcznie za odpady segregowane i 50 zł na miesiąc za brak segregacji. Nowe stawki wejdą w życie od 1 stycznia.

Konin nie aktualizował cen za śmieci od 2,5 roku. Miasto wyższe opłaty tłumaczy wzrostem kosztów pracy, paliwa i energii elektrycznej. Trzeba też kupić m.in. nowe kosze uliczne, a cały miejski system gospodarki odpadami ma 3 mln zł deficytu, na co zwróciła uwagę regionalna izba obrachunkowa.

Urzędnicy proponowali, aby opłata za segregowane śmieci wyniosła 20 zł. Radni przyjęli stawkę o złotówkę niższą. Za odpady niesegregowane opłata wyniesie 50 zł miesięcznie. Wysoka cena ma być formą zachęcenia do segregowania.

– W naszym mieście odsetek osób, które do tej pory nie segregowały odpadów jest niewielki, ale chcemy, aby selektywna zbiórka była czymś powszechnym i naturalnym – mówią przedstawiciele UM Konin.

Uszczelnić deklaracje śmieciowe

W Koninie różnica pomiędzy liczbą osób zamieszkałych a zdeklarowanych do opłaty wynosi 15 proc. i nie odbiega od innych miast. To znaczy, że w systemie brakuje deklaracji 10 tys. osób. Ok. połowa to mieszkańcy, którzy wyjechali z Konina, ale w przypadku pozostałych miasto chce przeprowadzić weryfikację.

Podwyższą opłaty za śmieci. Pierwszy raz od 6 lat

– Sprawdzamy np. wykazy urodzeń, porównujemy ilości zużytej wody w domkach jednorodzinnych czy zgodność deklaracji z liczbą osób zamieszkujących poszczególne nieruchomości. Dzięki tym działaniom w ostatnim czasie w systemie gospodarki odpadami komunalnymi przybyło ok. 200 osób. Dodatkowo, razem ze strażą miejską sprawdzamy, czy przedsiębiorcy posiadają podpisane indywidualne umowy na odbiór odpadów – mówią urzędnicy z Konina.

3 mln zł “dziury” w odpadowym budżecie

Miasto oficjalnie przyznaje, że system gospodarki odpadami od początku funkcjonowania nie bilansował się. W drugim półroczu 2013 r. zabrakło 770 tys. zł, rok później – 1,29 mln zł, w 2018 r. – już 3,52 mln zł. W 2019 r. według prognoz będzie to 3,13 mln zł i wszystko wskazuje na to, że to nie koniec.

Regionalna Izba Obrachunkowa w Łodzi, która jest państwowym organem nadzoru i kontroli finansów w województwie, negatywne odnosi się do pokrywania takich kosztów z budżetu miasta. Przepisy mówią, że system zorganizowany przez gminę powinien się samofinansować, co przekłada się na obowiązek ustalania wysokości ponoszonych przez mieszkańców gmin opłat na poziomie zapewniającym pokrycie kosztów jego funkcjonowania.

Ostatnia regulacja wysokości opłaty w Koninie miała miejsce w kwietniu 2017 r. czyli 2,5 roku temu. Od tego czasu znacznie zmieniło się otoczenie ekonomiczne, społeczne i prawne, w którym funkcjonujemy, argumentują urzędnicy.

Konin chce, aby po proponowanej podwyżce system gospodarowania opadami komunalnymi finansował się sam. Będzie miało to też wpływ na poprawę czystości w mieście, przewidują urzędnicy. Dzięki zwiększonym wpływom do systemu jest szansa na zakup nowych pojemników do altanek śmietnikowych, zamontowanie nowoczesnych koszy do segregacji, wymianę koszy przy ulicach czy skwerach na nowe.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Zabawne a może przerażające jest to, że wielu decydentów wierzy, że selektywna zbiórka obniży koszty systemu gospodarki odpadami, nic bardziej mylnego a może naiwnego, selektywna zbiórka jest zdecydowanie droższa ale jednak mimo wszystko powinna być kontynuowana. Odpady selektywnie zebrane łatwiej posegregować i poddać odzyskowi materiałowemu i energetycznemu. Musimy jednak sobie zdawać, ze koszt samej zbiórki jest ponad dwukrotnie wyższy niż zbiórka odpadów niesegregowanych, zaś uzysk finansowy samego zagospodarowania odpadów (sprzedaż surowców wtórnych) ledwo pokrywa segregację w sortowniach odpadów. Koszty zagospodarowania balastu w tym głównie frakcji palnej (ponad 60% strumienia selektywnej zbiórki w tym surowców wtórnych na które nie ma zapotrzebowania firm recyklingowych), ciągle szybują w górę, a co najgorsze w sposób niezgodny z prawem w najlepszym razie lądują na wysypiskach odpadów. Za chwilę dojdziemy do ściany, że taniej będzie wywozić paliwa z odpadów do Szwecji.
    Najłatwiej zwalić wzrost cen za odpady na monopole, brak konkurencji, niż zbudować kompleksowy realny, bilansujący się (masowo i ekonomicznie) system gospodarki odpadami, oparty na odzysku materiałowym i energetycznym, który pozwoli myśleć o GOZ z śladową ilością odpadów kierowanych do bezpiecznego kontrolowanego składowania. Odpady palne deponowane na składowiskach to marnotrawstwo, szkodzenie środowisku, bezradność a wręcz głupota decydentów.

Skomentuj