Problem i potencjał – tak określają osady ściekowe specjaliści z branży wodociągowo-kanalizacyjnej. Niestety, cały czas nie wiadomo dokładnie, ile ich powstaje, nie ma też strategii postępowania z nimi.

W ubiegłym roku opublikowana została co prawda “Strategia postępowania z komunalnymi osadami ściekowymi”, jednak nie dość, że wyłączyła ona z definicji osadów ściekowych te powstające w przydomowych oczyszczalniach, to również zadania dotyczące inwestycji w zakresie budowy i modernizacji linii osadowych w oczyszczalniach i stosowanych w nich technologii.

Nie wiadomo zatem, do kogo jest ona skierowana – podkreślali w swoich wystąpieniach podczas konferencji “Metody zagospodarowania osadów ściekowych” we Władysławowie prof. Marek Gromiec i dr inż. Tadeusz Rzepecki. Strategia nie była konsultowana ani z branżą wod-kan, ani ze środowiskami naukowymi. Niedoskonałość prawodawstwa to jeden z tematów konferencji.

Nowe zagrożenia

W osadach ściekowych jest ogromny potencjał energetyczny oraz rolniczy, ale jako branża świadoma i odpowiedzialna musimy myśleć też o jego bezpieczeństwie sanitarnym – mówił prof. Gromiec. Ten wątek podkreślała także prof. Małgorzata Kacprzak z Politechniki Częstochowskiej. – Nie można nie zauważać, że osad ściekowy się zmienia, zawiera metale ciężkie, mikroplastiki, środki farmakologiczne. Obniżone normy ich zawartości zostaną w oparciu o unijne dyrektywy przyjęte do 2022 r. w Polsce. Dotyczy to np. kadmu i chromu.

Potrzebne są też mapy, które skatalogują producentów tych problematycznych ścieków i pozwolą eliminować u źródła te zanieczyszczenia (np. z galwanizerni). Janusz Dawidziak, prezes Goleniowskich Wodociągów w panelu dyskusyjnym podkreślał, że firmy wodociągowe powinny ustanawiać normy jakości przyjmowanych ścieków i nie odbierać tych, które norm nie spełniają.

Pasożyty w co piątej próbce osadów

Anna Popławska z Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska przestawiła wyniki kontroli, jakie służby przeprowadziły w 104 oczyszczalniach ścieków. Ich wyniki pokazują problem obecności jaj pasożytów w aż 20 proc. próbek osadów ściekowych. Prelegentka mówiła też o przypadkach łamania prawa, gdy firmy mające zajmować się zagospodarowywaniem osadów ściekowych wywożą je prosto z oczyszczalni na pola rolników.

W czasie konferencji wielokrotnie podkreślano konieczność wprowadzania regionalnych rozwiązań na wzór branży odpadowej. Wtedy osad z wielu oczyszczalni ścieków mógłby być zagospodarowywany wspólnie na danym obszarze.

Dyskutowano też o sposobie obliczania ilości osadów ściekowych w Polsce. Czy wiarygodne są dane GUS, które szacują je na 586 tys. ton rocznie, skoro dane dotyczące sposobów ich zagospodarowania sumarycznie podają ilość o 2/3 mniejszą? – pytał Tadeusz Rzepecki.


Wod-kan szkolenie 750 x 300

Szykują się nowe pomysły?

Czy osady ściekowe przestaną być definiowane jako odpad? Takie zapowiedzi pojawiają się w rozmowach kuluarowych, mówiła prof. Monika Żubrowska-Sudoł z Politechniki Warszawskiej. To bardzo świeża sprawa, jeśli takie rozwiązanie będzie niewłaściwie przygotowane i bez konsultacji ze specjalistami wprowadzone może zagmatwać jeszcze bardziej sytuację prawną osadów. – Najbardziej potrzebny jest krajowy program zagospodarowania osadów ściekowych, który ostatecznie uregulowałby tę sprawę -podkreślał dr inż. Tadeusz Rzepecki.

Uczestnicy konferencji zastanawiają się też jak wybrać właściwą dla danej instalacji technologię. Przegląd metod będzie też obecny podczas kolejnych sesji. Mowa będzie m.in. o odzysku fosforu, który niebawem będzie wdrażany na pierwszej w Polsce instalacji w Jarocinie.

W środę uczestnicy konferencji wezmą udział w dwóch wizytach studyjnych – w Swarzewie, gdzie kaloryczność osadów zwiększa się przez dodanie frakcji bio oraz samowystarczalną energetycznie Grupową Oczyszczalni Ścieków Dębogórze.

 

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj