Płock, Toruń i Gdańsk to przykłady miast, których samorządy w ciągu kilku ostatnich miesięcy wprowadziły rozwiązania mające na celu ochronę zieleni miejskiej m.in. w trakcie procesów inwestycyjnych. Co zawierają tzw. zielone kodeksy i jak w praktyce regulują liczbę oraz rodzaje nasadzeń zastępczych?

W Polsce od wielu lat istnieje problem związany z niewystarczającą ochroną drzew rosnących na terenie nowo powstających inwestycji. W toku wydawania decyzji administracyjnych samorządowcy niejednokrotnie mierzą się z dylematem, czy na pierwszym miejscu postawić ochronę przyrody, czy interes inwestora, zapewniającego nowe miejsca pracy i dodatkowe wpływy do budżetu.

Miasta nie dbały o zieleń

W 2014 r. Najwyższa Izba Kontroli zweryfikowała, czy miasta i gminy wypełniają swoje obowiązki w zakresie ochrony drzew przy realizacji inwestycji. Wnioski płynące z kontroli wskazywały na to, że samorządowcy wielokrotnie stawiali dobro inwestora ponad troskę o drzewa. Wynikało to m.in. z uznaniowości decyzji zezwalających na wycinkę drzew oraz braku rzetelności prowadzonych postępowań, które opierały się głównie na dowodach przedstawionych przez inwestorów. Innym problemem wskazanym przez NIK była niska jakość kompensacji za wycięte drzewa, która wynikała z niezadowalającej kondycji nasadzeń oraz braku opieki nad sadzonkami. Inwestorzy wybierali niskiej jakości rośliny, które później niewłaściwie zabezpieczali lub o których podlewaniu – zapominali. Kolejnym problemem wykrytym podczas kontroli była ściągalność opłat naliczanych w formie rekompensaty za wycięte drzewa. Choć – jak wskazuje NIK – w skontrolowanych samorządach naliczono aż 51 mln zł odszkodowań, to do budżetu gmin oraz miast wpłynęło tylko 5% tej kwoty. Powodem mogły być zbyt pochopne decyzje urzędników o umarzaniu opłat oraz kontrowersyjna kwestia zwolnień z opłat, które nie podlegały dodatkowym obwarowaniom. W rezultacie w miejscu drzew coraz częściej pojawiały się nowe galerie handlowe oraz osiedla deweloperskie, a interes społeczny polegający na ochronie przyrody schodził na dalszy plan.

Chaos uderzył w drzewa

W 2018 r. NIK przedstawiła wnioski płynące z nowej kontroli, która dotyczyła usuwania drzew i krzewów oraz zagospodarowania pozyskanego drewna. Ocena działań samorządowców znów była negatywna – okazało się, że większość skontrolowanych miast i gmin nieprawidłowo lub nierzetelnie realizowała swoje zadania. Zdaniem NIK jednym z powodów mógł być chaos prawny w latach 2015–2018, który zaowocował 5-krotną zmianą przepisów ustawy o ochronie przyrody, dotyczących m.in. zasad wycinki drzew i krzewów. Na legislacyjnym zamieszaniu najbardziej ucierpiał interes społeczny mieszkańców, dla których powstawanie nowych inwestycji było często jednoznaczne z utratą kolejnych drzew z miejskiego krajobrazu. Na szczęście część samorządów postanowiła samodzielnie wprowadzić zmiany, których celem jest ochrona roślin w procesie inwestycyjnym. W ostatnim czasie niektóre miasta zaczęły wdrażać swoiste kodeksy zieleni, czyli dokumenty doprecyzowujące zasady ochrony zieleni miejskiej m.in. w procesie inwestycyjnym. Przykładami samorządów, które zdecydowały się na ten krok w minionym p&oacut...